Wiadomości

  • 39 komentarzy
  • 12627 wyświetleń

Korkowy interes

     Korzystając z okazji, że trwają ferie zimowe, chciałem, jako człowiek wyjątkowo złośliwy, nie pozwolić Wam zapomnieć o istnieniu szkoły i nauki. A zatem – do dzieła!
     Dlaczego korkowy interes? Bo na korepetycje przeważnie mówi się „korki” i teraz już wszystko jasne… Korepetycji jedna osoba udziela, druga je pobiera. Osoba udzielająca pobiera zazwyczaj również wynagrodzenie. To normalna sprawa, bo za pracę należy się jakaś płaca, więc czy jest tu jakiś problem, nad którym warto by się pochylać?
     Myślę, że jednak jest…
     Korepetycje są potrzebne tylko wówczas, gdy uczeń nie daje rady opanować jakiejś partii materiału lub, jak kto woli, nie zdobywa wiadomości i umiejętności w takim stopniu, by można było stwierdzić, że jego kompetencje są na właściwym poziomie. Nie chcę tutaj atakować nikogo, a więc i nauczycieli udzielających korepetycji, ale takie zjawisko istnieje na terenie naszych szkół. Skąd o tym wiem? Mam trochę znajomych, którzy z kolei mają dzieci nieradzące sobie z niektórymi przedmiotami szkolnymi. W szkole podstawowej takie dzieciaki uczęszczają na zajęcia wyrównawcze organizowane na terenie szkoły, ale w gimnazjum i w szkołach średnich to już przeważnie potrzebne są korepetycje. Najczęściej odbywają się one w domu korepetytora. To zdrowo, jak się dzieciak trochę przewietrzy…
     Nie jest tajemnicą, że istnieje największe zapotrzebowanie na korepetycje z języka ojczystego i języków obcych oraz z matematyki, która jest ponoć królową wszystkich nauk (brr…).
     Co myślę o korepetycjach? Czasami są konieczne, a bywa i tak, że nieskuteczne. Wynikają z braku zdolności, ale i nadgorliwości rodziców, którzy by chcieli mieć dziecko uczące się na samych szóstkach. Nie znam wprawdzie takiego przypadku, ale za moralnie naganne uznałbym fakt, gdyby nauczyciel uczący danego przedmiotu dawał swemu uczniowi płatne korepetycje z tegoż właśnie przedmiotu. No, ale jeśli kolega lub koleżanka matematyczka albo polonistka podeśle na korepetycje swojego ucznia koleżance lub koledze uczącym w innej klasie lub szkole, to chyba nie ma w tym niczego zdrożnego.

Skoro już o szkołach średnich mowa, to chcę zasygnalizować jeszcze pewien fakt związany z maturami i maturzystami. Chodzi o sławetne prezentacje z języka polskiego. Pewnie wiedzą Państwo, co to takiego. Większość uczniów staje na głowie i pisze owe prezentacje samodzielnie, bo jest to jakby preludium do późniejszych prac pisanych na studiach. Zdarzają się jednak i tacy, którzy wolą zapłacić jakiemuś znanemu czy nieznanemu poloniście, przez co nie tracą cennego czasu na ślęczenie nad książkami. Skąd o tym wiem? Znam kilku polonistów, którzy co roku są narażeni na telefony od znajomych w sprawie prezentacji. Rodzice często solidaryzują się w tej materii ze swoimi pociechami i sięgają do portfela. Jeśli zaś chodzi o polonistów, to nie każdy potrafi się oprzeć pokusie zarobienia kilkudziesięciu złotych za napisanie konspektu i wyszukanie literatury przedmiotu i podmiotu…
     Ale wracając do korepetycji: Były, są i będą, albowiem wymagań nauczycieli tak naprawdę nie da się zaszufladkować. Podobno można ucznia „ściąć”, to znaczy pytać go w ten sposób, żeby odpowiadał źle. Kiedyś w podstawówce pani z fizyki tak mnie właśnie odpytywała. Do tej pory nie wiem, co to jest ruch jednostajnie przyśpieszony, ale przy odpowiedzi zawsze bywałem jednostajnie przestraszony. Mimo to szkołę jakoś skończyłem, ale dziś w takiej sytuacji bez korepetycji ani rusz…
     I jeszcze przypomina mi się historia, którą przeżywał syn jednego z sąsiadów. Nie był orłem, jeśli chodzi o naukę, dlatego kończył swoją edukację w Liceum Korespondencyjnym w Grajewie. A największe problemy miał z panią profesor od języka polskiego. Niezależnie od starań i włożonego wysiłku pani polonistka zawsze znajdowała w jego wypracowaniach multum błędów stylistycznych. Efektem tej żmudnej pracy korekty prac młodego człowieka była zazwyczaj ocena niedostateczna. W końcu chłopak wpadł na szatański pomysł: Zamiast pisać samodzielnie wypracowanie na temat jakiejś tam epoki literackiej, przepisał kilka akapitów z Historii literatury polskiej Kleinera czy Krzyżanowskiego… A jaki był efekt? Oczywiście, znowu dostał ocenę niedostateczną, bo w przepisanych z podręcznika akapitach było mnóstwo błędów stylistycznych!
     O ile mój felieton czyta ktoś z Urzędu Skarbowego, to muszę go rozczarować: Nie podam żadnych nazwisk osób udzielających korepetycji. Wiem, wiem, że nie płacą podatków z tego tytułu. Ale jedno nazwisko jednak podam… Bo kiedy byłem studentem, zdarzało mi się owych korepetycji niekiedy udzielać. Oczywiście, żadnych podatków z tej działalności nie opłacałem. No, ale to miało miejsce jakiś czas temu i sprawa dawno już uległa przedawnieniu, o czym usłużnie donosi

                                    Adam Stodolny





tylko w e-Grajewo.pl

Komentarze (39)

ufunduję nagrodę pieniężną każdemu uczniowi, który poda szczegółowe dane: kto, za ile, kiedy, na jakich warunkach, ... Czas pokazać światu jakie są grajewskie realia!

Uważam , że nauczyciele udzielający korepetycji nie powinni pracować w szkołach.Jak można brać dwa razy pieniądze za tą samą pracę. Ja bym się wstydziła, że w szkole uczeń mnie nie zrozumiał a na korkach doznał olśnienia. WYCHOWUJEMY MŁODZIEŻ a takie postępowanie kadry pedagogicznej jest demoralizujące.

ja uczyłam się w jednostce i jakoś nie potrzebowałam korków, a jesli już to nauczuciele z każdego przedmiotu chętnie pomagali nam po zajęciach i to nieodpłatnie!! bo to jest szkoła z klasą :P

Te korepetycje stały siejuż tak powszechne że można by opowiedzić sie iż jest to wręcz "plaga" naszych czsów.jeśli ktos nie dostrzega tego tematu to niech sobie przeliczy, to prosty rachunek z podstawowej arytmetyki; 3 dzieci mnóżmy to razy 2 korepetycje na tydzin dla każdego dziecka w kazda po 40-70 zł, za 1 godzinę astronomniczną co w sumie wydatek 240-420 zł w miesiacu jest to kwota 960- 1680 zł na rodzinke. A więc kogo na to stać a kto przy tym zarabia??? " Pódź dziecię ja cię uczyć karzę". ----bez komentarza.

Nie rozumiem dlaczego do obowiązków nauczyciela należy "charytatywne" udzielanie korepetycji? Wiedza jest dzisiaj w cenie. Więc drodzy rodzice zamiast roszczeń, trzymajcie się za portfele.

Uważam, że gdyby nie przerośnięta ambicja rodziców (niekoniecznie adekwatna ze zdolnosciami pociech) nie byłoby zapotrzebowania na korki. Zależność łańcuchowa: jest zapotrzebowanie, są korki , są korepetytorzy. Wszyscy są zadowoleni: uczniowie mają nauczanie indywidualne, rodzice poczucie dobrze spełnionego obowiązku rodzicielskiego, nauczyciele wiecej w portfelu. Tylko Urząd Skarbowy wychodzi w tej wyliczance nie najlepiej.

"oraz z matematyki, która jest ponoć królową wszystkich nauk (brr…). "

Zastanawia mnie ten ironiczny zwort w powyższym nawiasie. Czyżby miał Pan jakiś uraz co do matematyki?
W końcu nie dziwię się, bo owa dziedzina nauki wymaga logicznego myślenia, a u pana może być z tym problem. Pozdrawiam Serdecznie

w zyciu trzeba sobie jakos radzic..

Nie bardzo rozumiem, jakie jest jest przesłanie tego felietonu; co autor piętnuje, co też pochwala.

A moim zdaniem to jest tak: 1. Jesli dziecko się nadaje do kształcenia w jakieś szkole to rodzice powinni je zabrać,a pchać na korki i narzekać. 2. Dlaczego nauczyciel ma nie udzielać korepetycji a lekarz leczy prywatnie, dentysta leczy prywatnie. Niech założy działaość i cześć (z znam takich nauczycieli, którzy odprowadzają z tego podatki). 3. Jeśli nauczyciel celowo żle uczy, obniża oceny i sugeruje korki u siebie lub u innych to zrobić akcję kontrolowaną, nałożyć karę i wylać ze szkoły. 4. korepetycje biorą także uczniowie dobrzy, chcąc utrwalić dodatkwo materiał, czy przygotować się na na jakich specjalistyczny kierunek. Dlaczego w takim przypadku miałoby to być złe? 5. A na koniec apel do rodziców: nawet jesli was stać, nie posyłajcie dzieci na korepetycje, aby z nauczycielem odrabiali pracę domową. Syn moich znajomych do obiadu był w szkole a po obiedzie tułał się po korkac, aby na nich odrabiać prace domowe. Myślę, że te chłopak stracił przez to wiele szans a utwierdził się w bezradności i poczuciu klęski. Ale wybór należy do każdego z nas.

jak ktoś ma koślawe nóżki, a chce za wszelką cenę tańczyć w balecie no to wskazana jest gimnastyka korekcyjna. I to samo z nauką w szkole średniej- jak się jeden z drugim nie nadaje do matury to czemu nie skorzysta z Hufca pracy , szkoły zawodowej itp. Problem jest w wwygórowanych ambicjach rodziców i samych zainteresowanych. Bo przecież wstyd się przyznać ,że moje dziecko to słabeusz. Nikt na siłę nie wysyła nikogo na korki. Tylko dzisiaj łatwiej jest ściągnąć pracę domową z GG, zerżnąć z forum na naszej klasie czy innych, a potem mieć żal że się nic nie umie ( do kogo?). I wtedy zrozpaczeni rodzice szukają magika żeby pomógł bo dziecko przecież zdolne tylko TEN nauczyciel tak beznadziejnie uczy. Korepetycje to wybór świadomy, to rodzice lub uczniowie zaczepiają studentów czy nauczycieli o lekcje, a nie odwrotnie. Więc "żaczkowie" nie wypisywać głupot tylko brać się do roboty i nie naciągać starych!

W sytuacji osiąganego wynagorodzenia na poziomie "godziwości" za wiedzę i umiejętności, nigdy bym nie uczył "tych" zdolnych na korkach. System odrzucił by ich do zawodówek, tak jak w latach 60, 70, 80. Teraz mam satysfakcję "krojenia" ich mądrych rodziców, do których nie trafia sygnał: ... Wasze dziecko jest słabe, nic nie umie, może ma deficyty, do specjalisty z nim,, ależ nie ono sobie poradzi koszty nie grają roli.... SMUTNE

dlaczego demoralizujące jest udzielanie korepetycji przez nauczyciela uczącego w szkole?
Niech pani Basia idzie do szkoły i spróbuje wytłumaczyć 30 osobom w ciągu 45 minut kilkanaście zadań. Zawsze ktoś nie zrozumie. Takie mamy realia. Demoralizujące byłoby to gdyby nauczyciel zmuszał do pobierania korepetycji.

w grajewie podobnie jak i w innych miastach panuje moda na korepetycje. uczę się w liceum i wiem, że połowa mojej klasy uczęszcza na takie dodatkowe lekcje. są to nawet osoby, które z danego przedmiotu mają 5, a po mimo tego chodzą dalej na korki, bo to jest trendy i tak chcą ich rodzice. kto ma kasę ten rządzi

W Liceum Pewna Pani "profesor" od matematyki poleciła mi otwarcie korki u swojej koleżanki po fachu, też matematyczki. ..

baska: a ty byś dawała korepetycje za darmo? to jednak poświęcanie czasu i uwagi,a nierzadko i materiałów...

zbulwersowany jestem: - nauczyciele biorą pieniące za korepetycje!, to niedopuszczalne, ... kto to słyszał, ... powinni za darmo pracować, dlaczego maja brać pieniądze za pracę!? - ..... co się dzieje w tym Grajewie: elektryk pracuje i chce pieniądze; hydraulik pracuje - chce pieniądze, budowlaniec - tak samo,.... w sumie każdy chce pieniądze, a teraz jeszcze i nauczyciele chcą pieniądze - to jest niedopuszczalne, tak nie powinno być - nauczyciele powinni pracować za darmo.!

Zgadzam się z Tobą Major. Proponuję jeszcze , aby Ci którzy tak narzekają trochę czasu poświęcili na to , żeby chociaż sprawdzić lekcje Swoich Pociech. Jeżeli MŁODY CZŁOWIEK ogranicza się do tego żeby , żeby na lekcji pospać , a w domu wrzucić plecak pod biurko- żeby rano go przepakować / i to niekoniecznie/to żadne korepetycje wiedzy do głowy mu nie" wleją". Mam dwóch synów w wieku szkoły ponadgimnazjalnej i wiem ile razem musimy pracować w domu żeby były efekty. Lekcja kochani trwa 45 minut i pracuje się z grupą ponad dwudziestu młodych jakże różnie zaangażowanych młodych ludzi.
Tylko fenomen bez powtarzania i pracy w domu jest w stanie zapamiętać materiał z lekcji.
Jakże łatwo jest nam krytykować innych........
A tak na marginesie - w następnym roku też mam zamiar skorzystać z korków , żeby mój syn lepiej przygotował się do matury

Milena idż na korki , bo ty nauką karzesz, a nie uczyć każesz....

Moim zdaniem korki są ok, gdyż niestety ale są wyjątki nauczycieli, którzy nie mają daru tłumaczenia. Osobiście jestem w miarę dobrą uczennicą lecz wiem, że gdybym nie chodziła na korepetycje bym nie miała odwagi podejść do matury na poziomie rozszerzonym po liceum. Dlaczego ? Może to jest wina i moja i naszej kochanej oświaty ? Za mało jest godzin z danych maturalnych przedmiotów oraz niektórzy myślą że nauczyciele muszą się na kimś uczyć i wtedy wrzucają nas niemających prawa do głosu uczniów. Ale nie rozpaczajmy nad tym.. Ludzie chodzą na korki bo albo są słabi i grozi im niezdanie do nastęnej klasy albo są ambitni i mają wysokie wymagania wobec siebie (chcą zdać maturę jak najlepiej, dostać się na dobre uczelnie). Moim zdaniem owszem chodzenie na korki by odrabiac lekcje jest bez sensu ale to oznacza ze ktos chodzi bo mu rodzic każe. NIestety chyba też powinnam wspomnieć o tym że w naszym niewielkim mieście korki są bardzo drogie i nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. nawet osoby ambitne, a mało zdolne..
A wogóle dlaczego piszemy tylko o korkach z np. matmy czy fizyki ?? Przecież chyba największą działalnośc prowadzą nauczyciele języków obcych, gdyż niestety 50% nauczycieli nie potrafi nauczyć, a języki obce są w tych czasach bardzo potrzebne.

Korki-owszem , ale podatek od dodatkowych cichych, nie legalnych zarobków-OWSZEM, OWSZEM, TAk, TAk, TAk!!!!!!!. Urzedzie Skarbowy masz tu pole do działania. Tylko wywiad z uczniami pozwoli na uchwycenie ładnej kasy. Akurat sie przyda do 17 milionowej dziury budzetowej!!!!

Stopnie na maturze też można kupić. Są i tacy spece. Nauczyciele nie płacą podatków, chyba że któryś został przestraszony przez Skarbowców ( ale nie naszych)
Z tym podsyłaniem na korki do innych nauczycieli też prawda. Wystarczy kilka razy postawić pałe i wiadomo, o co chodzi dalej. A później taka pani czy pan dzieli się z drugą "gażą korkową". Pamiętacie germanistki, które później przychodziły na lekcje w stanie nieważkości? Kiedyś nauczyciel miał obowiązek prowadzić lekcje dodatkowe, a teraz spróbuj o tym napomknąć! Przecież w domu czeka już "korkowicz"

Nigdy nie udzielałem korepetycji, chociaż miałem wiele próśb rodziców i telefonów. mam zasady,których nie łamię. Rodzice są tak nachalni, że proszą o wskazanie kogoś ze szkoły lub wręcz żądają. abym jako wychowawca załatwił je bo przecież jestem ich wychowawcą. Nigdy nikomu niczego nie załatwialem. ale nie jestem wspaniałym obrzucanym (przez grajewskich bossów) prezentami nauczycielem. I bardzo dobrze mam się...i jest mi lekko na duszy, polecam.

Z drugiej strony biorąc, co powinien powiedzieć nauczyciel rodzicwi w sytuacji, gdy uczeń nie radzi sobie w przewidzianej w szkole liczbie godzin? Zeby zabrał dokumenty, bo się nie nadaje? Będąc wychwawcą, taka rozmowa jest to dla mnie wielki dramat. Oczywiście nie polecam tego czy innego nauczyciela od korepetycji, raczej staram się wskazać , że uczeń sobie nie poradzi bez pomocy.(a ta pomoc to nie muszą być korki-czasm wystarczy by rodzic przypilnował odrabiania prac domowych, a starsze rodzeństwo trochę pomogło młodszemu) I proszę, nie piszcie tu Państwo o jakiejś pracy za darmo. Czy lekarz pracuje 2 godziny po dyżurze, żeby zbadać jeszce kilku chorych? Albo czy policjnat ma brać darmowe godziny, żeby kilku przestepców wyłapał? Oczywiście jestem przeciwko zmuszaniu do korepetycji. A pragnę przypomnieć, że kiedyś nauczyciele pracując dodatkowo z dziećmi, otrzymywali za to wynagrodzenie. Potem wybierane przez nas rządy zlikwidowały te godziny. Od przyszłego roku szkolnego wchodzi reforma edukacji, która przynajmniej po części stwarza warunki do wprowadzenia zajęć wyrównawczych. Doświadczenie uczy jednak, że i nawet po takich zajęciach, część uczniów nadal będzie miała braki... Ale lepsze to niż nic.
do nl LO: Gratuluję postawy. A jednocześnie dziekuję Waszym nauczycielom za wiele godzin spędzonych bezpłatnie z naszymi dziećmi na dobrym przygotowaniu do matury. Z pewnością m.in dzieki temu macie tak dobre wyniki.

Isnieje pewien absurd ze aby utrzymac sie w de facto publcznej szkole trzeba chodzic na mniej juz publiczne korepetycje, nie problem w uczniach a problem w systemie nauczania. Dlaczego maturzysta podchadzac do przedmiotu na poziomie rozszerzonym MUSI wydawac pieniądze na korepetycje aby uzyskac zadowalajacy wynik ? Podejrzewam ze szkoly nawet w przyblizeniu nie sa w stanie podac ilu uczniow jest zmuszonych do korzystania z wszelkiego rodzaju odplatnych pomocy pozalekcyjnych, a wina nie lezy w szkolach ani tym bardziej w Bogu ducha winnych nauczycielach a w ksztalcie programu nauczania, arkuszy maturalnych etc. niezaleznym od wymienionych jednostek. Klaniam sie nauczycielom ze maja dodatkowe dochody z tytulu korepetycji i rodzicom - kretynom ktorzy napedzaja wielka machine zdobywania umiejetnosci od korepetycji poprzez kursy jezykowe a pozniej piec kierunkow studiow, ale to niestety nie Wy jestescie winni a chore ministerstwo ktore nie potrafi dostosowac programu do realnych mozliwosci szkol.

Do zbulwerowanego:
Na jakim świecie Ty chłopie żyjesz??????
Jak to nauczyciele mieli by pracować za darmo, przecież to taka sama praca jak inne, a przy dzisiejszej młodzieży to i stresująca, a i czasami niebezpieczna. I za to mieliby nie brać pieniędzy??????
A co do korków, to się zgadzam z innymi. Uczniowie nie są do tego zmuszani. Sama uczyłam się w liceum i orłem nie byłam, ale dałam rade bez korków. Jak było już ciężko, to brałam się do wkuwania, i zawsze wyszłam na swoje.
Tak więc drodzy uczniowie do roboty!!!!!!!!!!!!1

wszystko wszystkim ale.. piszecie ze to rodzice maja wygorowane ambicje.. czasem uczniowie tez maja jakies ambicje:> i sami prosza rodzicow o korepetycje bo sami nie potrafia se z tym poradzic lub maja juz za duze zaleglosci w nauce spowodowane np przewlekla choroba lub innymi wydarzeniami losowymi. Ktos napisal ze rodzice uwazaja swoje dzieci za zdolne tylko Ci nauczyciele sa beznadziejni - pewnie ta osoba jest nauczycielem ;) znam takie przypadki ze wlasnie nauczyciele byli denni bo uwazali swoj przedmiot za najwazniejszy - a kazdy ma inne preferencje, jeden jest polonista a drugi fizykiem. Proste i logiczne ale ich duma nie dopuszcza takiej mysli do glowy. Skomentuje to tak nikt nie bedzie nigdy zadowolony. Rodzice bo beda musieli placic, Uczniowie bo jesli ktos jest antytatentem to i tak sie nie nauczy a Nauczyciele? zawsze powiedza ze im malo kasy ;) taka ludzka natura. Pozdrawiam!!

Uczyłem się w LO, zdawałem maturę z mat, fiz, geo i 2 języków obcych. Nigdy nie korzystałem z korepetycji z tych przedmiotów. Proszę nie generalizować. Faktem jest, że przydałyby się zajęcia dodatkowe zarówno w formie wyrównawczych, jak i rozwijających zainteresowania. To niestety kwestia decyzji na wyższym szczeblu, bo mało kto zechce pracować za darmo, choć dane mi było poznać również takich nauczycieli.

Jestem uczniem i mówiąc szczerze okrutnym leniem a jednak żadnych korków nie potrzebuję. Zapotrzebowanie na korki wynika z tego że większość dzieci ma otępiałe umysły i nie umie przyswajać jakiejkolwiek wiedzy ... A jak się jest idiotą to trzeba płacić no sry

Jestem nauczycielem LO i prowadzę po 2 lekcje tygodniowo bezpłatnie. Uczniowie chętnie na nie przychodzą. Myślę, że problem z korkami jest związany z przeładowanym programem nauczania. Uczniowie nie nadążają z nauką wszystkich przedmiotów. Zdarzają się jednak sytuację, że uczniowie nie chodzą na obowiązkowe zajęcia (wagarują) tylko na korki. Mimo wielu nagabywań nigdy nie udzielałem korepetycji uczniom z LO.

bardzo dobry felieton i stwierdzenie jednego z przedmówców, że w szkole nauczyciel nie potrafi nauczyć za jakby nie patrzeć nasze pieniążki, a w domu jak się da w łapkę potrafi i może jeszcze mi ktoś powie, że potrafi później obiektywnie ocenić na półrocze?????????????????????????????????????????????

zacznijmy od tego ze sa ludzie ktorzy nie maja wiedzy ogolnej, mowa tu o uczniach (nie o wszystkich ale przynajmniej polowie) ktorzy maja dusze polonisty bedac przy tym kiepskim z matmy czy z fizy, badz tez odwrotnie. mam wielu takich przyjaciol i kolegow a nawet sam musialem uciec sie do korkow, bo majac trojki i czworki trafila mi sie jedynka z fizyki ktorej wrecz nienawidze i to nie dlatego jak kolega wyzej generalizuje tylko wynika to z tego ze jestem bardziej polonista. kolejna sprawa jest to ze w szkolach przydalby sie inny sytem nauczania, np charakterystyczny dla stanow zjednoczonych gdzie stawia sie na wyksztalcenie SPECJALISTY a nie czlowieka z wiedza ogolna... stad pozniej problemy, korki, piniadze, korki.........

właśnie. skończyłam lo dostałam się na prestiżowe studia - czyli zdałam maturę b. dobrze. I przez całe lo nie potrzebowałam korków. Jak ktoś jest oporny na wiedzę to i korki nie pomogą :D A w klasie miałam dużo takich osób. I to są chore ambicje. Bo jak ktoś sobie na radzi, to czemu wybiera lo? Trzeba umieć ocenić swoje możliwości. I od wieków jest, że każdy przedmiot jest "najważniejszy". Tak jest i było. Na studiach także ;) pozdrawiam.

Zapewne część uczniów z gimnazjów i liceów obecnie pobierających korepetycje w przyszłości pójdzie na studia i inne wyższe uczelnie. Zapewne i tam będzie potrzebowało korepetycji. Później gdy już się staną inteligentnymi, wykształconymi lekarzami, urzędnikami, dyrektorami, politykami itd w pewnym momencie uznają zapewne, że już są bardzo mądrzy, że wszystko wiedzą. Jak jest naprawdę każdy z nas widzi na co dzień w urzędzie, w gabinecie, w wypowiedziach tych wykształconych w mediach. Tam się okazuje czego się nauczyli zarówno w szkołach jak i na korepetycjach. Sporej grupie rodziców brak cywilnej odwagi aby zrozumieć i przyznać się, że pociecha nie ma predyspozycji do zdobywania wiedzy i nauki. No ale to przecież dyshonor być tumanem od łopaty. Znacznie lepiej być człowiekiem z określonym papierem mimo, że nie posiada się określonych predyspozycji, a gdy do tego ma się odpowiednio sytuowanych rodziców to w Polskich realiach można daleko zajść.


Tylko mądry rodzic szczęśliwym być może, któremu urodzi się mądre dziecko pod warunkiem, że on i środowisko dobrze go wychowa. Inaczej trzeba płacić i basta. Na tacę płacicie bez żalu…, a nauczycielom płacicie za ich pracę z Waszymi dziećmi, więc jak to się ma? Natomiast żeby dziecko miało ambicje pójścia na ministra (a tak bywa), to musi i płacić, i kuć żeby nie być takim, jakimi są nasi władcy. Rodzice wskażcie palcem, jeżeli nie Wy to, kto ma płacić za Wasze dzieci? Uczniowie najsłabsi pójdą na studia, a tam też dzięki pieniądzom będą najlepsi. To Wasze dzieci obejmują wkrótce różne stanowiska będą: lekarzami, nauczycielami, księżmi, prawnikami etc. Mówiąc najszczerzej, to przez rodziców nauka zgubiła sens, obniżyła swoją wartość a nauczyciel autorytet. (A tak swoją drogą, to, jaki KRET zdecydował się na podjęcie takiego tematu? Może on też nie chciał płacić? Weście się za siebie). Pozdrawiam rodziców i uczniów! Nie bójcie się, jutro będzie lepiej pod warunkiem, że zapytacie rodziców: ”Pomożecie?”.

no jak nie ma bvrac korek uczeń, którego nauczycielka w maturalnej klasie jedzie z początkiem roku szkolnego do sanatorium. Miesiąc nauki wypada, później dzień Nauczyciela, rekolekcje Bożonarodzeniowe i Wielkanocne inne wolne dni i skrócone lekcje. Na nic monity że program przeładowany, byłbym zapomniał że 3 tygodnie przed końcem roku nauka także jest tylko pozorna. pozdrawiam i mam nadzieję że coś się zmieni (oby na lepsze)

albert - zapraszam do tego zawodu, też będziesz miał tyle wolnego i jeździł do sanatorium, ale musisz wiedzieć jedno, że każdy "inteligentny inaczej" też na ciebie napisze, pozdrawiam

Jestem rodzicem i sama mam dwoje dzieci już dorosłych, tak czytając wszystkie opinie to z większością się zgadzam. Bo gdzie szukac winy na pewno nie w nauczycielach bo cóz oni na to poradzą jak mają tak ułożony program , winny jest system oświaty a przede wszystkim rodzice. Chodząc przez lata na wywiadówki czy zebrania widziałam różne sytuacje i to wcale nie chodziło o słabego ucznia powiem tylko, presja rodzica na swoje biedne dziecko że Ty musisz być
lepsza (y) od ......koleżanki , a to prowadzi do pobierania tzw. korków.

albert - pozdrawiam - chyba nawet wiem o jaką nauczycielke w LO chodzi - miałam to samo. ...

Dodaj zdjęcie do komentarza (JPG, max 6MB):
Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.