Ulica Kościelna w Szczuczynie. Stary dom, szeroki plac przykościelny i poranek, który złotem rozświetla to, co powoli odchodzi w przeszłość…
W złotych refleksach porannego słońca kryje się coś więcej niż obraz rozpadającego się drewnianego domu. Jest w nim opowieść o przemijaniu, o ludzkim losie i o czasie, który nie zatrzymuje się nawet wtedy, gdy chcielibyśmy ocalić od zapomnienia choćby najmniejszy fragment jego i naszej przeszłości.
Słońce się budzi! Niebo płonie ciepłymi barwami, jakby świat cały rozpoczynał nowy etap życia. A tutaj, w cieniu tego niezwykłego poranka, stary dom odsłania swoje zmęczone oblicze. Połamane belki, nagie krokwie, nadwątlone ściany i resztki dachu przypominają o kruchości wszystkiego, co kiedyś wydawało się trwałe.
DOM ODCHODZI JAK CZŁOWIEK…
Może właśnie dlatego jego widok tak porusza. Domy, które nie mówią, nie są przecież tylko drewnem, cegłą i dachem nad głową. Bywają niemymi świadkami ludzkich historii. Pamiętają codzienny trud, rozmowy, rodzinne radości i troski, śmiech dzieci i kroki tych, którzy dawno już z niego odeszli. W ich ścianach zdaje się pozostawać echo minionych dni – niewidoczne dla oczu, lecz wciąż obecne w ludzkiej pamięci.
Dom stoi przy szerokim placu przykościelnym, przy ulicy Kościelnej w Szczuczynie. Jeszcze można dostrzec jego dawną sylwetkę, choć czas i rozpad odbierają mu kolejne fragmenty. Wkrótce może zniknąć z tego miejsca, ustępując przestrzeni nowemu porządkowi.
Zniknie z pejzażu, ale czy naprawdę przestanie istnieć?
Przecież nie wszystko, co znika z oczu, odchodzi z pamięci.
Fotografia zatrzymuje chwilę, której nie potrafimy zatrzymać w rzeczywistości. Utrwala obraz, zanim ostatnia belka opadnie, zanim ślad dawnego życia rozpłynie się w codzienności. Staje się cichym świadectwem istnienia – małym pomnikiem czasu, który nie potrzebuje ani kamienia, ani spiżu, by opowiadać o ludzkiej i swojej przeszłości.
.
Właśnie w tym dostrzegam sens swojej pasji: fotografowania, pisania prozą i wierszem oraz ocalania od zapomnienia tego, co przechodząc, mijamy każdego dnia. Nie zawsze są to wielkie zabytki czy wydarzenia zapisane na kartach historii. Czasem wystarczy stary dom w historycznym miejscu, samotne drzewo, fragment ulicy albo światło padające na miejsce, które wkrótce będzie już inne.
.
Szczuczyn jest niewielkim punktem na mapie świata – jak drobina gwiezdnego pyłu zawieszona w bezkresie Kosmosu. A jednak dla tych, którzy tutaj żyją, żyli lub noszą to miasto w sercu, kryje ono cały wszechświat wspomnień. Są w nim dawne głosy, znajome twarze, utracone miejsca i wzruszenia, do których wracamy, choć czas nie pozwala nam już wrócić naprawdę.
.
Może dlatego właśnie warto patrzeć uważniej, zanim coś zniknie. Zanim przemilczy nas codzienność. Zanim zrozumiemy, że to, co wydawało się zwyczajne, było wyjątkową częścią naszego życia.
Dom może odejść jak człowiek. Drewno może rozsypać się w proch, ściany mogą obrócić się w ruinę, a dach bezpowrotnie otworzyć się ku niebu. Lecz wspomnienia, jeśli ocalimy je w słowie i obrazie, mogą trwać dłużej niż mury!
.
Niech więc ta fotografia będzie czymś więcej niż zapisem rozpadu. Niech stanie się chwilą zadumy nad przemijaniem, nad wartością miejsc i nad ludzką potrzebą pamiętania.
Mimo że czas zabiera nam wiele, to pozostawia jedno niezwykłe zadanie: ocalić od zapomnienia to, co dla nas miało istotne znaczenie.
.
Stanisław Orłowski
Szczuczyn, 2026
wtorek, 13 października 2026
czwartek, 8 października 2026
Komentarze (0)