sobota, 28 maja 2022

Kultura i rozrywka

  • 6 komentarzy
  • 6518 wyświetleń

"Okruchy wspomnień"

Antoni Czajkowski, felieton 21 z cyklu „Okruchy wspomnień”

 

PIKNIK MILITARNY

        Minęła połowa 2016 roku i kolejne Święto Pułkowe 9 Pułku Strzelców Konnych, którego najatrakcyjniejszą częścią dla mieszkańców grodu pod muzyczną nazwą Grajewo jest Piknik Militarny w parku na ul. Wojska Polskiego z finałową inscenizacją fragmentu naszej, polskiej historii. Mnóstwo rodzin z dziećmi uczestniczy w spotkaniu z bronią i sprzętem wojskowym czekając cierpliwie co tym razem wymyśli Grupa Rekonstrukcji Historycznej 9 PSK. Trzeba przyznać, że organizatorzy starają się co roku o nowe atrakcje. Był szwadron kawalerii, popisy końskiej musztry, spotkania z zawodowymi snajperami, armata z wojen polsko – szwedzkich z kanonierami, ćwiczenia żołnierskiej walki wręcz i rożne niespodzianki w postaci prezentacji ciekawej broni i historycznego sprzętu zmechanizowanego. Nawet jeśli wśród oryginałów są atrapy to dla zwykłego śmiertelnika nie sposób je odróżnić. Kunszt wykonania, waga i sprawność mechanizmów świadczą o gruntownej znajomości przedmiotu. Zainteresowanie militariami, szczególnie sprzętem wojskowym z okresu II Wojny Światowej i poprzedzającego rozwinęło w Polsce specjalistyczną produkcję i handel. Nie ma już badziewia i kiepskich imitacji. Grupy Rekonstrukcji Historycznej ubierają się i zbroją w wysokiej jakości ekwipunek. To fenomen na skalę krajową. A już myślałem, że powszechne zainteresowanie tą tematyką minęło bezpowrotnie.
    Fascynację II Wojną Światową przeżywało moje pokolenie powojenne. Bardzo lubiłem samotne wycieczki do miejskiej Składnicy Złomu za stacją PKP położoną tuż przy łuku ulicy Konopnickiej gdzie urzędował pan Cembor. Były to otwierające wyobraźnię wyprawy po skarby. Wśród sterczących blach, przepalonych poniemieckich kuchni - westfalek z białymi, porcelanowymi drzwiczkami, fragmentów rowerów, samochodów i motocykli wystająca, pordzewiała lufa karabinu wywoływała przyspieszone bicie serca. Aby się do niego dostać trzeba było rozsunąć sporo żeglarstwa natrafiając na niemieckie puszki na gas - maski. Całą, nie pogięta, z dobrym zamkiem - zatrzaskiem można było sprzedać kolejarzom. Służyły im za podręczny, domowy magazynek na okrutnie śmierdzący karbid. Karbidówki miały u dołu zbiorniczek z odkręcanym wieczkiem. Wkładano nań owinięte w skrawek gazety grudki karbidu i przed rozpoczęciem dyżuru wlewano wodę. Wystarczyło podpalić gaz ulatniający się z palnika na wieczku i światła starczyło na całą noc. W wielkiej kupie złomu walały się resztki rakietnic, brązowe od rdzy graniaste bagnety karabinowe po Armii Czerwonej albo i te dużo lepszej jakości wyglądające jak długie noże bagnety Wehrmachtu. Wśród potrzaskanych hełmów najwięcej było hitlerowskich. Najczęściej z dziurą z promienistymi pęknięciami - śladem po kuli lub odłamku. Wyobraźnia, nawet dziecięca wiele wtedy podpowiadała. Pobitewnego żelastwa było tyle, że omijałem karabiny, do których przylepiona grudki rdzy wskazywały, że kilka lat przeleżały w ziemi. Niestety wszystkie były bez zamka i bez przegniłej, drewnianej kolby. Trafiały się za to całe hełmy. Razem z tymi pół karabinami służyły do naszych zabaw w wojnę. Złomem ekscytowałem się tylko ja. Pewnego dnia spotkany na ulicy mój rówieśnik Adam Stańczyk, syn zawiadowcy stacji szepnął mi do ucha, że coś ma. W kącie sklepu u pana Terebunia na Piłsudskiego dyskretnie oglądając się na boki wyciągnął z kieszeni małego colta. Trochę odczyszczony ze rdzy, bez drewnianych okładek rękojeści ale… Boże! Ze sprawnym spustem, z iglicą i z obracającym się bębenkiem! Dał mi nawet to cudo podtrzymać. Tylko zazdrościć. Chłopak miał podwójne szczęście. Po pierwsze, że coś takiego zdobył. Po drugie, że nikt na niego nie doniósł. Ale… afera jaką wokół colta i jego posiadacza zrobiłaby „Melecja” czyli MO to ratlerek przy tych, które dzisiaj produkują na użytek manipulowanych wyborców niektórzy odsunięci od koryta władzy politycy i sprzyjający im słudzy kłamstwa i propagandy w roli dziennikarzy.

      Mój straszy brat Stanisław wspominał o innym zjawisku tuż w powojennych latach. Był to przygraniczny szaber. Zajmowała się nim starsza młodzież i wielu dorosłych. W Prusach Wschodnich, w większości domostw opuszczonych przez uciekających w panice przed Armią Czerwoną mieszkańców pozostały maszyny do szycia, radia, sprzęt kuchenny, instrumenty muzyczne, meble, zegary, ubrania, pościel, maszyny rolnicze itp. Szabrownicy z Grajewa i okolic wyprawiali się do Prostek i sąsiednich wiosek aż po Ełk i zabierali na furmanki, rowery, wózki albo i wlekli na plecach wszystko co miało jakąś wartość. Te rzeczy trafiały przeważnie na rynek. Szybka kolonizacja Ziem Odzyskanych przez ludność napływającą z powiatu grajewskiego i sąsiednich, tak jak i zza Buga jak to zostało przedstawione w słynnej komedii filmowej „Sami swoi”, zlikwidowała ten proceder.

        Nasze chłopięce zainteresowania w szkole średniej tematyką II Wojny Światowej wzbudzała popularna seria wydawnicza Żółty Tygrys. Były to podróżne książeczki wielkości połowy kartki z zeszytu, z zakreśloną kółkiem paszczą tygrysa w górnym rogu. Dostępne w każdym kiosku kosztowały 3 złote. Pomijając propagandę polsko – radzieckiego braterstwa broni i słuszności obranej drogi prezentowała wysiłek zbrojny żołnierzy walczących na wszystkich frontach, na Wschodzie i na  Zachodzie. Dramaturgia najważniejszych bitew i przełomowych, często mało znanych momentów była pasjonującą lekturą.

    Dzisiejsze zainteresowania II Wojną Światową na taką skalę w Polsce są skutkiem zmiany systemu politycznego, innej mentalności rządzących i wzrostu zamożności społeczeństwa. Hobbyści przestali być traktowani podejrzliwie jako wrogowie ustroju porządku społecznego. Ich pasja jest jednak kosztowna. Z okazji Święta Pułkowego wystawę Grup Rekonstrukcji Historycznej w akcji zorganizowała GIH. Użyte pojazdy wojskowe, pirotechnika, konie, transport, ślepa amunicja i prawdziwa broń wypożyczona odpłatnie od firm specjalizujących się w tej branży, wynagrodzenie dla uczestników to wydatek do kilkudziesięciu tysięcy złotych a w dużych przedsięwzięciach dużo a nawet bardzo dużo większy. Zanim jednak owe kwoty wyłożą samorządy czy sponsorzy każdy z uczestników sprawia sobie historyczny mundur, wyposażenie osobiste i zbroi się za własne pieniądze. Mamy owych pasjonatów i w Grajewie. Oto garść informacji, których udzielił mi jeden z nich Karol Ostrowski. Grupa powstała na początku XX wieku i liczy ponad 10 osób z okolic Grajewa, Ełku i dwie z Warszawy. Dowódcą d/s polowych jest Grzegorz Marciniak. Tworzą ją ludzie różnych zawodów: właściciele przedsiębiorstw, kierownicy zakładów pracy, studenci, jest emerytowany pułkownik Straży Pożarnej w mundurze żołnierza Wehrmachtu w specjalnie zrobionych okularach z epoki, są i studentki - sanitariuszki. Na wyposażeniu Grupy jest RKM, CKM i wierna kopia fachowo postarzałego moździerza produkcji przedwojennej. Członkowie grajewskiej GRH 9 PSK to nie przebierańcy. Wszyscy maja mundury oryginalnego kroju i wierne kopie ekwipunku z bronią włącznie. Niemieckie feldgrau również są dziełem producentów - specjalistów. Komplet ubioru i wyposażenia strzelca 9 PSK z karabinkiem kawaleryjskim to koszt około 5 tysięcy złotych.

       Nasi rekonstruktorzy z GRH brali udział w inscenizacji m.in. walk na lotnisku Kętrzyn, bitwy nad Bzurą i pod Mławą. Jeden dzień uczestnika kosztuje 50 zł. Pieniądze są przekazywane dla skarbnika. Z zarobionych pieniędzy m.in. kupowano drogie płaszcze wojskowe i są rokrocznie organizowane Zawody Strzeleckie im. Kazimierza Stankiewicza.

 Co poza hobbistycznym ukontentowaniem wnoszą Grupy Rekonstrukcji Historycznej dla społeczności lokalnej? Mogli się o tym wielokrotnie przekonać na własne oczy mieszkańcy Grajewa. Germański napad z Września 1939 na strażnicę graniczną przedstawiony na terenie byłych koszar, potyczki polskich kawalerzystów, przejmujące odbicie więźniów z UB odtworzone na ulicy Traugutta, czy tegoroczne starcie strzelców 9 PSK ze zmotoryzowanym patrolem Niemców na Pikniku Historycznym to nie tylko teatr plenerowy. Prezentacje owych widowisk, wobec dzisiejszej, utopijnej polityki łączenia cywilizacji ma swój głęboki sens. Historia i polskość wprost z nich krzyczą, jako że każdy Naród ma swoją tradycję i godność. Dla wielu ludzi prezentacje Grup Rekonstrukcji Historycznej są tylko rozrywką. Nie szkodzi. Dla innych to współczesna, atrakcyjna szkoła patriotyzmu. Jest w tym teatrum chwytające za gardło polskie wzruszenie, u wielu wywołujące dumne łzy.

       W każdym narodzie jest coś co w języku łacińskim określa się Genius loci, inaczej duch zbiorowości. Nazywam to kodem kulturowym. Jego zlekceważenie a już jawne okazywanie pogardy np. pod hasłem cyt. „Polskość to nienormalność!” (kon. cyt. ) każdą władzę prędzej czy później prowadzi na śmietnik historii. Obok haniebnej tradycji targowickiej na szczęście istnieje prawdziwa Polska. Gdy się budzi wzbudza panikę i agresję u tych?... Normalnych???

            Panie i Panowie z Grupy Historycznej 9 PSK w Grajewie. Dziękuję Wam za moje wzruszenia. W przeciwieństwie do wielu zaprzańców polskości bawicie się dobrze. I chwała wam za to. Tak trzymać!

W załączeniu zdjęcia z kilku ostatnich Pikników Militarnych.

 

                                                                    Antoni Czajkowski

 

Komentarze (6)

Mam jeszcze te książki z Tygrysem mój tata kupował i. czytaliśmy. Bardzo je lubiłam! !!!

Ten park to były cmentarz z czasów zaboru rosyjskiego, jeszcze pod koniec lat 50-ych były tam okazałe marmurowe pomniki, potem to jakoś wyparowało i cmentarz zamienił się w park, graliśmy tam w piłkę.W ziemi na pewno leżą rosyjskie kości.

Corleone to opisze jak według ciebie ma ten patriotyzm powinien wyglądać żeby te duże dzieciaki posiedli wiedzę, bo one jak jech nauczyli tak obchodzą , a nowy nauczyciel nie zaszkodzi.

Panie Antoni,ciekawy jestem jaki procent z tych dorosłych przebierańców- stanąłby do walki z prawdziwym wrogiem. To tylko takie wewnetrzne ,,znaki zapytania", ale dobrze ze przypominają historię_dzięki nim pamięć będzie wieczna.

jestem członkiem grh służę na co dzień w wojsku. :) coś jeszcze ?

Zabawa w " wojenkę " bardzo droga zabawa ...... potrzebna chyba tylko tym " ołowianym żołnierzykom"
Co to ma wspólnego z patriotyzmem ???
Moda przybyła jak wiele innych z USA
Historii należy się uczyć , należy ją znać , niekoniecznie w taki sposób .
Pytam jak mój przedmówca Warmia : czy któryś z nich byłby gotowy do prawdziwej walki ..... gdyby zaistniała potrzeba ?

Dodaj zdjęcie do komentarza (JPG, max 6MB):
Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.