Jako publicysta otrzymałem zaproszenie na „Szczuczyńskie Spotkanie Wigilijne”, które miało odbyć się 19 grudnia 2025 roku. Życie napisało jednak inny scenariusz. Już 16 grudnia trafiłem pod opiekę lekarzy grajewskiego szpitala, gdzie pozostałem aż do 18 lutego 2026 roku.
Szpital to szczególne miejsce. To nie tylko sale, korytarze i aparatura medyczna. To przede wszystkim ludzie – ci, którzy cierpią, czekają, walczą o zdrowie i nadzieję, ale także ci, którzy każdego dnia niosą pomoc. Przez ponad dwa miesiące miałem możliwość obserwowania trudnej, odpowiedzialnej i niezwykle wymagającej pracy lekarzy, pielęgniarek, ratowników oraz całego personelu medycznego i pomocniczego.
W mojej pamięci pozostało tak wiele obrazów, rozmów i doświadczeń, że mógłbym napisać książkę liczącą kilkaset stron. Byłyby w niej historie ludzkiego bólu, niepokoju i samotności, ale również chwile radości, gdy wracały siły, pojawiała się poprawa i realizowała nadzieja. Byłyby także opowieści o wydarzeniach tragicznych, które przypominają, jak cenne, a jednocześnie kruche jest ludzkie życie.
Z czasem zrezygnowałem z pisania książki. Po siedmiu miesiącach sięgnąłem jedynie po kilka fotografii świata zewnętrznego – świata oglądanego przez szpitalną szybę. Za tym szkłem zmieniały się dni, padał śnieg, przychodziły wschody i zachody słońca. A wewnątrz toczyła się codzienna walka o zdrowie, sprawność i życie.
Dziś kłaniam się wszystkim, z którymi dane mi było przebywać w tamtym czasie. Szczególne słowa wdzięczności kieruję do tych, którym zawdzięczam tak wiele: za profesjonalizm, odpowiedzialność, troskę, empatię, duchowe wsparcie i zwyczajny ludzki szacunek. W świecie pełnym pośpiechu są ludzie, którzy każdego dnia cicho czynią dobro. To dzięki nim łatwiej uwierzyć, że nawet w najtrudniejszych chwilach człowiek nie pozostaje sam.
Jednocześnie dziękuję Bogu za dar życia, za siłę potrzebną do pokonywania kolejnych dni choroby oraz za ludzi postawionych na mojej drodze. W chwilach słabości i niepewności właśnie wiara pozwalała mi patrzeć dalej niż na szpitalne ściany i medyczne procedury.
Dziś wiem, że obok wiedzy lekarzy, troski pielęgniarek i pomocy wielu życzliwych osób była także niewidzialna dłoń Opatrzności, która czuwała nad moim losem.
Za wszystko — Bogu niech będą dzięki, a ludziom wyrazy najgłębszego szacunku i wdzięczności.
Red. Stanisław Orłowski
niedziela, 28 czerwca 2026
środa, 24 czerwca 2026
Komentarze (0)