Wiadomości

  • 14 komentarzy
  • 14925 wyświetleń

Grajewskim dzieckiem być…

Grajewskim dzieckiem być…
     Czy być dzieckiem w Grajewie to rozkosz, czy nieszczęście? Wydaje mi się, że żadna z tych skrajności nie może być brana pod uwagę. Czyli „trochę dobrze, trochę źle”, jak to kiedyś śpiewał Piotr Szczepanik. Z okazji Dnia Dziecka wszyscy dorośli w mieście prześcigają się w urządzaniu naszym najmłodszym grajewianom różnorodnych atrakcji. Oczywiste, przodują w tym szkoły i przedszkola, a dołącza się Miejski Dom Kultury.
     Nie zawsze i nie wszędzie jednak w Grajewie dobro dziecka było na pierwszym miejscu. Mam na myśli placówki edukacyjno – wychowawcze.
    
   Zacznijmy od żłobków. Dziś często się mówi o tym, że w mieście powinien powstać żłobek. Wprawdzie o wiele korzystniejsza jest dla dziecka sytuacja, kiedy w okresie wczesnego dzieciństwa pozostaje pod opieką rodziców (mamusi najczęściej), ale co zrobić, kiedy mama pracuje, tato też, a na wynajęcie opiekunki do dziecka nie starcza mimo to kasiorki. Pozostaje tylko żłobek. I tu zaczynają się schody, bo żłobka w Grajewie nie ma. Wprawdzie funkcjonuje przy przedszkolu nr 6 oddział żłobkowy, ale to nie wystarcza. Do Grajewa ma powrócić epoka żłobkowa, którą nazwałbym trzecią z kolei, bo w Grajewie  żłobki już były. Starsi mieszkańcy na pewno pamiętają. Był kiedyś żłobek przy obecnej ulicy dr Nowickiego (kiedyś Świerczewskiego), potem był na osiedlu Południe (niegdyś Waltera). Oba zlikwidowano, a co się w nich mieści obecnie, to polecam spostrzegawczości Czytelników. Zresztą zamieszczone fotografie mówią same za siebie…

     Jeden z moich znajomych, zagorzały antyklerykał, twierdzi, że u nas dba się przede wszystkim o dziecko poczęte, a kiedy to dziecko przyjdzie na świat, to już takich emocji nie budzi… Nie identyfikuję się z tą opinią, choć prawdę mówiąc opieka nad dzieckiem w Grajewie nie należy do idealnych. Nie ma żłobka, bo dwukrotnie go likwidowano, choć np. w Augustowie żłobek miejski jakoś się uchował. Ale opieka nad dzieckiem to nie tylko żłobek. Przedszkole… Są w Grajewie przedszkola miejskie nr 1, 2, 4 i 6. Z rachunku wynika, że zniknęły nam numery 3 i 5. Przedszkole nr 3 mieściło się przy Nowym Osiedlu, teraz jest tam chyba klub seniora… Nie ma żłobka, są tylko 4 przedszkola. A reszta idealnie?
     Może przypomnijmy, że od 1967 roku nie wybudowano w Grajewie ani jednej szkoły podstawowej, mimo że rosła ilość mieszkańców, a więc i dzieci też przybywało. Tymczasem ówczesne władze (fakt, że te niesłuszne) zamiast zbudować przynajmniej 3 nowe szkoły, rozbudowywały te istniejące. Tak powstały molochy, czyli podstawówki nr 1, 2 i 4, w których niejednokrotnie uczyło się ponad tysiąc uczniów. Duża liczba uczniów na pewno nie sprzyja prawidłowej działalności dydaktyczno – wychowawczej, szczególnie zaś tej zawartej w drugim członie. I cóż, przyszła owa nieszczęsna reforma oświaty, która spłodziła gimnazja, a naukę w podstawówce ograniczyła do sześciu klas. Gdyby pobudowano nowe szkoły, to powstałyby gimnazja w odrębnych budynkach. Tak sprawa się miała z gimnazjum nr 3, dla którego przydzielono odrębny budynek przy ulicy Targowej, ale, jak się okazało, zaledwie na kilka lat.
    
   Obecnie wszystkie grajewskie podstawówki i gimnazja są zlokalizowane w tych samych  budynkach. W ramach oszczędności mają powstać zespoły szkół, łączące w jedno podstawówkę i gimnazjum, gdzie dyrekcja ma zarządzać obiema szkołami, jakby to była jedna placówka. Może w ramach oszczędności będzie się znów łączyć klasy? Bo przecież w przyszłym roku czeka nas zwiększenie liczby klas pierwszych w podstawówkach – obligatoryjnie do szkoły pójdą sześciolatki.
     Kto wie, może ze względu na fakt, że dzieci czytają coraz mniej, za jakiś czas zamknie się Oddział dla Dzieci Biblioteki Publicznej? Wprawdzie wszyscy podobno robią, co mogą (cała Polska czyta dzieciom!), ale ta nasza przyszłość narodu woli siedzieć godzinami w Internecie, niż przeczytać najkrótszą lekturę. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że jednak młodzi nie mają autorytetów? Bo autorytetu nie da się zadekretować. A to, niestety, bywa u nas na porządku dziennym.


grajewianin, który nie jest autorytetem

Komentarze (14)

Z tymi oszczędnościami się zgadzam , haha . Rozwalił mnie fragment : " Może w ramach oszczędności będzie się znów łączyć klasy? " . Mam zaledwie 15 lat , ale mieszkam tu , żyję tu i chyba też mam prawo głosu , w końcu jestem młodym grajewianinem , o którym tu mowa . Uważam , że to żenada , łączyć szkoły , klasy ? O może i książki będą przypadać na 2 osoby ? tak w ramach oszczędności . Kto to słyszał .Podstawówka + gimnazjum / Przecież te dzieciaki z podstawówki zginą ! Albo wiem ! podstawówka to będzie przedszkole , gimnazja podzielcie na pół . Połowa szkoły dla gimnazjalistów , połowa dla dzieciarni ; ) . pozdrawiam : / .

Dziwny ten artykuł. Sama niedawno jeszcze mogłam się nazwać dzieckiem - i ani jeden przytoczony tu argument nie miał wpływu na moje szczęśliwe dzieciństwo. Do żłobka nie chodziłam - z czego bardzo się cieszę, bo wiadomo, że małe dziecko lepiej się czuje w domu. "Molochy" szkolne mi się akurat podobały. Nie zauważyłam, żeby miało to wpływ na jakość nauki, a jako dzieciak cieszyłam się, że mam możliwość poznać tyle innych dzieci - można było nauczyć się żyć w naprawdę zróżnicowanym środkowisku. Co do biblioteki dla dzieci, to nie wyobrażam sobie jej zamknięcia :) To była moja pierwsza w życiu prawdziwa biblioteka, w której nauczyłam się uwielbiać książki. :) Nie wydaje mi się, żeby groziło jej zamknięcie. Życzę więcej optymizmu. ;)

no i mamy w pigułce refleksje,a raczej raport o naszym "dorosłym"wkładzie w rozwój maluchów i dzieci starszych,podpisuję się pod tym obiema rękami;mama

grajewianin,który nie jest autorem: to kto to pisał?.Oto jest pytanie.A co do pietnastolatki za moich czasów szkoła podstawowa to było osiem klas i maluszki nie gineły bo starsi im pomagali ,a dziś piętnastolatka nie potrafi sama sobie pomuc.

No i co jeszcze ? Może frytki do tego . Mam 14 lat , uczę się w gimnazjum i może jeszcze dzieciarnia tam wpadnie ? Już i tak na korytarzach jest tłoczno , czasami jest trudność z przedostaniem się na lekcje . A co tu mówić kiedy pojawi się nagle 300 dzieci . to wogóle przesada . Na przedszkola mają pieniadze to niech znajdą i na podstawówkę . Gimnazja są zgrane , potem bedzie rozgrdiasz . Zaczną sie kradzieże i bujka , bo DYREKCJA nie zdoła zapanowac nad ponad 600 dziec i . Więc wyobraxcie sobie , że jesteście nauczycielami , macie dyżór na korytarzu i musicie zapanować nad 300 uczniami . Wydaje mi się , że to nie jest takie proste . Jak zacznie się bujka to co da radę zrobić jeden nauczyciel . Lepiej niech powstanie ta podstawówka , pieniadze wyda się raz i dobrze . Ale ucznie z podstawówki nie bedą się obawiać wrogości ze strony gimnazjalistów . Ja osobiście nie lubie jak pod nogami plączą mi się dzieci , które bawią się w rózne głupie gry takie jak ' berek" przeciez ' jaka krzywda się moze stac tym i tym . Pomyslcie!

nie no rozwaliło mnie to łączyć klasy w pg1 klasy liczą 30+ osób;P na jednej z lekcji trzeba na podłodze siedzieć hahaha

do Ada dzieci ci sie placza pod nogam jak ty masz sama dziecino 14lat jak ci sie placza sie mowi przepraszam chcem przejsc i sie idzie dalej albo idz do prywatnej szkoly sie zapisz dziecko hahaah zal dziecko pisze o dzieciach

Trochę dobrze trochę źle -to śpiewał JACEK LECH

Prawda jest taka, że w gruncie rzeczy warunki w jakich nasze przyszłe pokolenie ma zdobywać nauki i się wychowywać, naszych przedstawicieli u władz g...o obchodzi. Swego czasu nasza światła minister od edukacji na pytanie na forum publicznym dlaczego maluchy muszą nosić tak ciężkie tornistry, z rozbrajającą nonszalancją odpowiedziała, że to wina rodziców, że dzieci muszą nosić takie ciężary. Skoro małe dziecko można wbrew wszekim przepisom objuczyć niewspółmiernie wielkim ładunkiem w stosunku do masy jego ciała to równie dobrze zgodnie z myslą jaśnie rządzących i odpowiedzialnych za edukację, równie dobrze można dzieciaki stłoczyć w kombinat produkcyjny jak te świnie w wielkoprzemysłowe fermy. Oczywiście w duchu racjonalizacji kosztów i co rusz nowatorskich pomysłów w ministerstwie, bo przecież rząd musi oszczedzać.
Dziwnym tylko trafem nasz rząd nie musi oszczedzać na kolejnych wyborach, igrzyskach i wielkich celebrach narodowych. Tyle dużych zakładów skasowano, a złom z nich zapewne starczyłoby choć na jeden budynek szkolny. Z troszkę skromniejszej narodowej celebry pogrzebowej i kilku zbędnych pomników też starczyłoby na kolejną szkołę, czy przedszkole.
Jakoś mimo cieżkiej sytuacji w kraju udaje się budowa kolejnych kościołów, może gdyby zastosować podobną sprawdzoną metodę udałoby się postawić kilka szkół?
Może wogóle nasi odpowiedzialni za edukację przedstawiciele narodu mają zupełnie inną wizję w tej sprawie, a ciemny rodzic bez tych kilku leterek przed nazwiskiem nie jest w stanie zrozumieć i pojąć rozumem zwykłego szarego człowieka. Przecież tak naprawdę to władza zarówno cywilna jak i duchowa zawsze działa dla naszego dobra tylko zawsze jacyś niewdzięcznicy nie chcą tego pojąć, docenić, zrozumieć i być wdzięcznym.

Czesio , nie mam 6 lat . Ciekawe czy Ci by bylo fajnie , idziesz sobie z herbatą z pobliskiej piekarni , wpada na Ciebie dziecko i wszystko ląduje na Tobie . Fajnie nie ?

najbardziej zabolało jak widzę starsze trochę dzieci,pamiętam,gdy w szkołach wszystkie klasy miały po 30-32 uczniów,książki po jednej na dwóch,gdy mieszkało się niedaleko kolegi/koleżanki i odrabiało wspólnie lekcje,trochę smutne,bo wówczas były żłobki i przedszkola,moja siostra i ja wychowałyśmy się w takich placówkach i wyszłyśmy na ludzi,RODZICE MOGLI SPOKOJNIE IŚĆ DO PRACY,nie główkując,co zrobic z maluszkiem,któremu należy się opieka

Ja należę do szczęśliwego rocznik '86 załapałam się na żłobek z którego nic nie pamiętam ale patrząc na zdjęcia mogę śmiało powiedzieć że było fajnie -ale żłobek już nie istnieje za to jest Kościół.
Do przedszkola również uczęszczałam - teraz jest tam klub seniora.
Szkoła podstawowa, pierwsze trzy lata zaczęliśmy w budynku przy ulicy targowej. Po trzech latach edukacji przeniesieni na kolejne trzy lata do SP 4 ale już na ulicę 3go maja.
No i jako pierwsi rozpoczęliśmy naukę w PG3 - teraz zostali tam tylko niektórzy - bo kupili (lub wynajmują) sobie tam mieszkania.
Przykre jest to że można wrócić po latach i zobaczyć tylko swoją podstawówkę w klasach 4-6 i liceum.

Obecnie mam 30 lat.Dla mnie głupota są gimnazja.I wcale nie odczułam że dzieci plączą mi się pod nogami.W szkole były roczniki od 1 klasy do 8 i jakoś dawaliśmy radę.A tu wielka "młodzież" 14 lat!!Dziewczyno weź się lepiej do nauki bo byk na byku.

Piosenkę "Trochę dobrze , trochę żle" śpiewał Jacek Lech , nie Piotr Szczepanik jak to napisał autor.
Piotr Szczepanik mógł ją śpiewać przy goleniu.

Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.