Drogowcy wciąż nie mają prawomocnej decyzji środowiskowej dla S16 z Mrągowa do Ełku. Główny problem to przebieg mazurskiego odcinka w okolicach Rynu i konieczność ochrony siedlisk orlika krzykliwego!
– Jestem przekonany, że do końca tej kadencji sfinalizujemy procedury dotyczące „szesnastki” – powiedział w Porannych Pytaniach Radia Olsztyn wicewojewoda warmińsko-mazurski Mateusz Szauer. Budowa nowej drogi na odcinku z Mrągowa do Ełku to temat, na którego rozstrzygniecie mieszkańcy regionu czekają od ponad dwudziestu lat.
Obecnie trwają ponowne konsultacje między Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad a Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, które mają ostatecznie przesądzić o wyborze wariantu trasy.
Finansowanie tej inwestycji jest zapewnione. Dziś pracujemy nad tym, aby procedura związana między innymi z wydaniem decyzji środowiskowej przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska zakończyła się pomyślnie
– powiedział wicewojewoda Szauer.
RDOŚ oficjalnie wezwał Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) do gruntownego uzupełnienia raportu o oddziaływaniu inwestycji na środowisko. Katalog wymagań jest obszerny: od szczegółowych analiz akustycznych, przez badania wibracji, aż po wpływ zanieczyszczenia sztucznym światłem na lokalny ekosystem.
Sytuacja jest patowa, ponieważ orlik krzykliwy nie jest gatunkiem, wobec którego można zastosować półśrodki. Jak podkreśla na antenie Radia Olsztyn Sebastian Wręga z Komitetu Ochrony Orłów, przez Polskę przebiega zachodnia granica zwartego zasięgu tego gatunku, a województwo warmińsko-mazurskie, obok Podlasia i Podkarpacia, stanowi jego główną ostoję. W skali całego kraju populację szacuje się na zaledwie 2,5 tysiąca par, co sprawia, że każde stanowisko lęgowe podlega restrykcyjnej ochronie prawnej. Wykrycie gniazd w pasie planowanej drogi to dla urzędników sygnał alarmowy, którego zignorowanie mogłoby skutkować natychmiastowym zablokowaniem inwestycji przez instytucje unijne.
czwartek, 25 czerwca 2026
czwartek, 25 czerwca 2026
Może przestańmy pieprzyć- orlik krzykliwy jest określany jak ptak najmniejszej troski. Może odrobina rozsądku się przyda
@Piotr - najmniejszej troski to on jest globalnie. W Polsce jest pod ścisłą ochroną i to od lat 50. zeszłego wieku, więc to nie jest jakiś wymysł Unii Europejskiej czy ekooszołomów. Już "za Gierka" były chronione te ptaki.
Tak to zwykłe pieprzenie, problem zapewne jest gdzie indziej zakamuflowany, jak to jest raz ptaszek przeszkadza w budowie strategicznej drogi, a innym razem można bez problemu pobudować pałac na terenie chronionym?
W parku biebrzanskim przez ekspresówkę wędrować mroki i dlatego nie będzie drogi 2+2
Czy was z ochrony środowiska porąbało. . Ważniejsze są żółwie i ptaki niż życie
ludzkie i ułatwienie dla mieszkańców.
Jak nie potrafią podjąć decyzji to znaczy że należy zmienić decydentów. Pytam gdzie jest wojewoda
Nie zadzierajta z orlikiem krzykliwym, bo narobi krzyku.
Jedne proste pytanie? Życie ludzkie jest najważniejszy a później zwierzątka różnej maści. Jak by przyszła wojna to i tak te wszystkie żółwie ptaszki i jeszcze co tam sobie wymyślicie aby tylko zablokować tą drogę zginie. Tyle w temacie.
Czy ten Orlik ,jak go obronimy , przeniesie ekspresowo nam czołgi i ciężki sprzęt na wypadek wojny ? Bo jeżeli tak to ja jestem za jego ochroną
Trzeba mu zamknąć dziób, zrobić z niego orlika niemego i po problemie. Przecież łabędź niemy funkcjonuje w przyrodzie aż miło.
Przebieg drogi nie powinien być forsowany przez jeziora takie jak Orzysz, czy Kraksztyn. Są to dziewicze tereny, które powinny pozostać. Trasę można zaplanować wyżej na północ gdzie nie ma jezior. Zresztą budowa mostów jest bardzo kosztowna.
Kwestia ceny dla ekoterrorystów.
Już ekoterrorysci postarali się o wpisanie na listę zagrożonych gatunków ptaków ile się dało!