Warto przeczytać

  • 7 komentarzy
  • 4069 wyświetleń

Strata – niekoniecznie czasu

Strata bliskiej osoby czy sensu życia wskutek silnych przeżyć – to zawsze skrajnie emocjonalne wyżyny i niziny. Czujemy pustkę, mamy wrażenie, że ból nigdy nie ustąpi, nie wrócimy do rzeczywistości. Gubimy się w tym uczuciu, chwilami nie wiedząc czy to, co przeżywamy jest „normalne”, czy łzy, które odbierają oddech kiedyś przestaną płynąć… Nikt nikogo nie przygotowuje na takie doświadczenia a otoczenie najczęściej nie potrafi wesprzeć i odpowiedzieć na wyrzucane w bólu pytania.

Ale żałoba, choć trudna jest potrzebna, wręcz niezbędna, by powrócić do życia. Innego. Zmienionego.

Każdy z nas w inny sposób przeżywa stratę. Jeden na siłę wypiera to uczucie, zajmując myśli i czas pracą, obowiązkami, inny zastyga na wiele tygodni, miesięcy, lat w bezruchu, zaprzeczaniu faktom bez podjęcia próby oswojenia z sytuacją, co jest niezbędne, by przejść do etapu przeżywania straty, który uwolni nas z cierpienia i dopadającego lęku o przyszłość. Może pojawić się poczucie winy, żałujemy czasu, który nie będzie dany, by wypowiedzieć utkwione w nas słowa lub wytłumaczyć z tych, których żałujemy…

Na szczęście któregoś dnia przychodzi moment, w którym zaczynamy odzyskiwać siły życiowe i radzić z rzeczywistością. Punkt centralny czyli osoba bliska czy sytuacja, na której skupialiśmy całą swoją uwagę zaczyna zajmować miejsce z boku, jakby w tle i dobrze. Jeżeli zaczynamy wspominać bez odczuwania intensywnego bólu to znak, że nasza żałoba dobiega końca. Emocjonalne zamrożenie zaczyna topnieć, co nie znaczy, że zapominamy. Do końca życia, np. w czasie świątecznych dni myśli i wspomnienia powrócą i niejedna łza spłynie po policzku, jednak musimy sobie głośno powiedzieć, że nasze życie również jest jedno i jedno życie mają także pozostali nasi bliscy i to dla nich i siebie samego powinniśmy robić wszystko, by odzyskać równowagę, radość życia, zauważyć zieleń za oknem, innych ludzi i cieszyć się smakiem kawy o poranku.

Czas leczy rany. To pół prawdy. Zalecza raczej. Takie jest moje zdanie. Śmierć, np. uświadamia nam, że czeka nas to samo. Żyjąc na co dzień, w pośpiechu tracimy właściwą perspektywę, traktując życie jako zasadniczy punkt odniesienia i wartościowania. Traumatyczne przeżycia zmieniają punkt widzenia, wywracają życie do góry nogami. Ważne, by się nie odcinać, przemóc swój żal i rozmawiać, by uzdrowić duszę…

Napisanie symbolicznego listu do osoby, która odeszła lub wyobrażenie rozmowy z nią, w sytuacji niedopowiedzeń czy waśni pomaga. Naprawdę. Gdy wspominam swojego nieżyjącego ojca, czuję potrzebę wysłuchania utworu pt. „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena, bo On cenił tego wykonawcę -  wyleję kilka łez, wspomnę fajne chwile i przestaję „kopać” dołek.   

To nie banał - Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą …jak zwykł mawiać Jan Twardowski.

(kpw)

 

Archiwum felietonów

 

 

Komentarze (7)

Prawdziwe i mądre

Są rany , które nigdy się nie zabliźnią, niestety... i nie tylko w święta, i nie jedna łza spłynie po policzku ..., ale to trzeba przeżyć ..., choć serce mało nie pęknie, i żal więźnie w gardle...

Utrata bliskiej osoby jest traumą ale można się otrząsnąć,czas pomaga

Rozstania małżeństw czy śmierć kogoś z rodziny to dramat dla wielu osób.Wiem coś o tym

Moje malzenstwo sie niedawno rozpadlo.Zostalam sama z dzieckiem.To dla mnie straszny dramat i cierpie. On odszedl do mlodszej,juz go kopnela ale to dla mnie zadne pocieszenie

Po smierci mozna sie podniesc tylko trzeba wyjsc do ludzi.

Ludzie rozstaja się, nie potrafią wybaczać ,nie walczą inni giną w wypadkach,odbierają życie, jeszcze inni umierają wskutek choroby.Każda strata jest emocjonalnym rozwaleniem,ale jak Pani napisała, trzeba wtedy zobaczyć,kto jest obok...docenić i żyć. Mamy tylko jedną szansę.

Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.