sobota, 2 lipca 2022

Wiadomości

  • 18 komentarzy
  • 15611 wyświetleń

Różne nasze dziwne sprawy…

     Wstałem dziś rano, a na dworze pochmurno. A może po prostu wstałem lewą nogą? Eee, to taki głupi przesąd. Po prostu pogoda źle wpływa na człowieka.
     A swoją drogą, czy wierzą Państwo w przesądy? Odpowiedzi nie słyszę… A czy ja wierzę w jakieś zabobony? Powiem tylko tyle, że kiedyś wierzyłem.
     Śmiejemy się z przesądów, ale najczęściej z cudzych, zaś swoje szanujemy. A ja – cóż, przyznaję, kiedyś byłem przesądny. Choć dziś wstyd mi, ale potrafiłem zawrócić na chodniku, jeśli czarny kot przebiegł drogę. Trzynastego każdego miesiąca trząsłem się ze strachu, że może mnie coś złego spotkać. Nie podejmowałem w tym dniu żadnej istotnej decyzji. Podobnie w piątek, bo „w piątek zły początek”. W poniedziałek też nie zaczynałem ryzykownych prac, bo wiadomo – początek tygodnia. Może coś się popsuć, a wiadomo, pierwszy dzień jaki, cały tydzień taki… Budząc się, miałem świadomość, że należy wstać prawą nogą, bo jak się wstanie lewą, to szkoda gadać – cały dzień zepsuty. Nie witałem się też przez próg, a także jak ognia unikałem skrzyżowania rąk podczas powitania czy pożegnania. Przechodzący obok kominiarz zawsze mógł (o ile chciał) zauważyć, że trzymam się za guzik. To wprawdzie miało i swoją dobrą stronę, bo zawsze dbałem, żeby guziki były porządnie przyszyte…
     Stawiałem sobie pasjanse, a jeśli karty przepowiadały złą passę, to nigdy wtedy nie zagrałem w totka. I ten pasjans, a także karciana kabała spowodowały w końcu, że zrezygnowałem z przesądów. Zauważyłem bowiem, że nie trafiam szóstki w totka niezależnie od tego, co sugeruje układ kart. Lewa ręka mnie czasem swędzi, ale pieniądze też jakoś do niej nie wpadają. Witam się z ludźmi niezależnie od tego, czy zaswędzi mnie ręka prawa.

    Są jednak rzeczy i sprawy, które do tej pory przyprawiają mnie o dreszczyk emocji. Jakie ? Bardzo proszę. Gdy w Grajewie pojawia się objazdowe wesołe miasteczko, to na pewno będzie padał deszcz. Nie wierzycie? W tym roku co prawda deszcze padają i bez wesołego miasteczka, ale to przeświadczenie pojawiło się w latach ubiegłych. I wielu grajewian jest święcie przekonanych, że jakiś związek między lunaparkiem i deszczem zachodzi…
     A weźmy dom przy ulicy Kopernika, podobno tam straszy. Nie pomogła wypowiedź właściciela, ludzie wiedzą lepiej. Tam zburzono krzyż i teraz straszy ktoś lub coś. I mimo że głośno wypowiadam się sceptycznie na temat nawiedzonego domu, to nie zanocowałbym  w nim, ani nawet po zmroku obok niego nie przeszedł… Tylko jakoś właścicielom pobliskiej restauracji ten tajemniczy dom, rzekome siedlisko duchów, nie przeszkadza. Klientom zapewne też nie. A może ten budynek spełnia rolę magnesu?
     Zatopiony kościół na Ślepym Jeziorku. O zatopionych obiektach istnieje wiele legend i to dziwnym trafem legendy powstawały tam, gdzie w pobliżu jest jakieś jezioro, choćby ślepe…  Podobno zimą, jeśli położyć się na lodzie jednego z czterech oczek wodnych i przyłożyć ucho do zimnej tafli, można usłyszeć bijące dzwony kościoła… W przypadku Grajewa elementem legendotwórczym mogła się stać fotografia. Jest takie zdjęcie, na którym uwieczniono grajewską cerkiew prawosławną. Stała ona sobie nad wodą, ale… w obecnym parku miejskim przy ulicy Strażackiej. To wgłębienie po dawnej sadzawce (lub stawie, jak kto woli) pozostało, ale cerkwi już nie ma, bo została rozebrana. Wieczorem też wolę tamtędy nie przechodzić, ale to już z zupełnie innych względów…
    
Tak zwana Kołowska Góra koło cmentarza. Podobno tam jest zasypana jakaś starodawna pogańska, jaćwieska budowla. Trzeba byłoby górę rozkopać, żeby tę pogłoskę zweryfikować.  Jak na razie to wiadomo jedynie, że w Rajgrodzie król Kazimierz Wielki nakazał zbudować zamek, ale i tak budowy nie ukończono, nie dlatego, że to była to zła inwestycja, Krzyżacy się wmieszali i nie pozwolili. Aha, jeszcze podobno są jakieś lochy pod Grajewem, tylko jakoś nie spotkałem ani jednego człowieka, który by je spenetrował…
     Jaki pożytek jest z przesądów i legend? Powiecie – żaden. I tu pozwolę sobie nie zgodzić się z wami, Szanowni Czytelnicy.
     Jestem zdania, że warto zadbać, żeby te nasze legendy znalazły się w przewodniku turystycznym! Bo przecież nic tak nie pociąga, jak niezwykłość, która przyprawia o dreszczyk emocji… Przecież wielu z nas zwiedzało różne obiekty, z którymi związane są jakieś niesamowite opowieści. Duch, który tłucze się po starej willi albo rzekomo zatopiony kościół to może być coś, co przyciągnie turystów, którzy przyjechali zwiedzać Biebrzański Park Narodowy.
     Powoli zbliżam się do końca moich dzisiejszych rozważań i rozmyślam nad tym, jak by tu spuentować felieton. Dochodzę jednak do wniosku, iż może zrezygnuję tym razem z puenty. Żeby nie zapeszyć…


Adam Stodolny

 

Komentarze (18)

Nie jestem fanem Pana felietonów ale tym razem daję 10/10 :]

Uwielbiam Pana felietony, Panie Adamie. Ma Pan niesamowitą łatwość pisania. Czy Pan jest grajewiakiem? Musi Pan być w ogóle interesującym człowiekiem. Szoda, że nie wiem, że to Pan, gdy np. mijam Pana na ulicy. Pozdrawiam i proszę o więcej niebanalnych tekstów :)

a, ja was zaskoczę ponieważ ja słyszałem o podziemiach pod Grajewem tyle że teraz został zasypany.

Duch, który tłucze się po starej willi - tam kiedyś mieszkał bezdomny pijaczek, pilnował tego miejsca. Raz nawet złapał mojego brata ciotecznego i nieźle go nastraszył. Sam dom należy do skłóconej od lat rodziny, która nie może się porozumieć, co do dalszego losu tego budynku.

Legendę o kościele też słyszałem, a powstała ona wtedy, gdy powstawały obecne stawy. Operator koparki, który je kopał zahaczył o coś i wypłynęły nadpalone drewniane bale. Dwa z nich były połączone w krzyż ludzie stwierdzili, że musiał być tam kiedyś kościół, który spłonął, a jego resztki pochłonęło bagno.

świetny felieton! :) prosimy więcej takich ;D

Można powiedzieć że dorośli lubią bajki,pisz pan więcej takich historyjek.Brawo!

Legenda o zatopionym kościele jest dowodem na przygraniczne położenie Grajewa w przeszłości. Po analizie rozkładu miejsc, gdzie tego typu legendy występują naukowo zostało stwierdzone, że są one charakterystyczne i ściśle związane właśnie z miejscami granicznymi. A sam felieton faktycznie interesujący.

nam pani na lekcji religii mówiła, że wiara w różnego rodzaju zabobony to grzech bardzo poważny, chyba grzech przeciwko Duchowi Świętemu

zeczewiscie ciekawe prosze o wiecej tego typu historyjek

zapomniał Pan o cmentarzu żydowskim,sama osobiście znalazłam kilka płyt nagrobnych jak byłam mała naprzeciw byłego Przedszkola na ul.nowo Osiedle-obecnie czyjaś posesja.

Tak większość Polaków to niby praktykujący katolicy lub osoby innego wyznania nie przeszkadza to nam jednak zarówno praktykować wyznawaną religię jak i wierzyć w przesądy, gusła i zabobony, czarne koty, podkowy, pechowy dzień po wstaniu lewą nogą z łóżka, w pech liczby 13 i.td. Niby tyle lat chrześcijaństwa na polskich ziemiach, a echa pierwotych wierzeń mają się całkiem nieźle.

pan adam zapomniał o budowli (kościele) na cmętarzu żydowskim ktura to została zepchnięta ze skrpy w kierunku ślepego jeźiorka i ten fakt jest uwieczniony na zdjęciu

tam co mowicie ze straszy przy kameralnej to moj tata ma warsztat i jakos nic mu nie przeszkadza

ehh... na bagienkach o tym kosciele co pan pissze.. ? ;/
ma pan panie Adamie dziadków ? To niech się pan o niego spyta o ten kościół a raczej kościołek !! to był malutki drewniany kościołek a nie Kościół!!

Ciekawy temat :D sama o przesądach wspominam raczej dla zabawy niż dla tego że w nie wierzę, ale pomyślcie takie szukanie guzika przy kominiarzu jest zabawne tym bardziej że kominiarze to jakoś ostatnio rzadkość :) co do naszych legend... słyszałam wiele różnych wersji o nawiedzonym domu... ale powiem że gdy ze znajomą za dawnych czasów zrobiłyśmy mu zdjęcie to klisza naświetliła się tylko na tym jednym :O ;]

zgadzam sie z tym ,ze jak przyjezdza do Grajewa wesołe miasteczko to pada descz :)

Nas ludzi wyróżnia fakt, że jesteśmy istotami (w większości) myślącymi. Nie ma chyba osoby, która przynajmniej raz w życiu nie zastanowiła się dlaczego jej życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Ile w naszym życiu możemy zmienić sami, ile to przeznaczenie którego nie może zmienić już żadna siła? Jesteśmy kowalami własnego losu – niewątpliwie, tylko czy na wszystko mamy wpływ? Zastanawiam się nad kwestią przeznaczenia. Czy wierzyć w przyszłość, którą podpowiada nam pasjans czy żyć zupełnie obok wszystkich przesądów? Nie należę do grupy osób ślepo zapatrzonych w przepowiednie ludowe, itp., ale wiem że los może zaskoczyć. Uważam się za inteligentną kobietę, która teoretycznie nie powinna wierzyć w głupie przesądy np. dotyczące kobiet w ciąży, i tak wypatrywałam znajomych w wizjerze i jakoś dziecko nie ma zeza, ścięłam włosy pod koniec ciąży i nie wydaje mi się żeby przez to zubożyła intelektualnie mojego pierworodnego  Natomiast przytrafił mi się incydent którego raczej długo nie zapomnę. Będąc w zaawansowanej ciąży pamiętam jak jechaliśmy z mężem autem i nagle kierowca jadący naprzeciw nas zaczął się dziwnie zachowywać na drodze, zjechał na nasz pas i ani myślał wracać na swój skrawek jezdni. Szczerze mówiąc byłam pewna, że to mój ostatni dzień i już żegnałam się z życiem kurczowo ściskając się za nogi (uda) kiedy przed naszą maską kierowca ocknął się i w ostatnim momencie odbił na swój pas. Można się śmiać i bądź nie, ale mój synek urodził się z myszką na udzie i ma ją po dziś dzień. Przypadek? Może…

Dodaj zdjęcie do komentarza (JPG, max 6MB):
Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.