środa, 17 kwietnia 2024

Kraj

  • 1 komentarzy
  • 1526 wyświetleń

Na granicy prawa

Ełk. Wracamy do tematu. Około tysiąca wiejskich dzieci może stracić możliwości bezpłatnego korzystania z pływalni miejskiej.

Dziennikarz zmyślał, sprawdzone potwierdzone

- To przedwyborczy paszkwil skierowany przeciwko mnie - twierdzi Antoni Polkowski, wójt gminy Ełk. - Pisany też przez dziennikarza, który publikuje w większości wymyślone rzeczy. Nie zastosował się też do wymogów prawa prasowego, nie spełnił żądania autoryzacji.

Przypomnijmy:

- Skandal! Bezmyślność dorosłego naraziła na ogromne niebezpieczeństwo dziewięcioletniego chłopca - w artykule "Przemek sam w drodze" leje krokodyle łzy Kazimierz Radzajewski, na łamach "Gazety Współczesnej".

Jeden z dwóch w województwie

Przemek wysiadł z grupą dzieci przy szkole w Nowej Wsi Ełckiej i poszedł do swojej wsi sam. Wysiadł, nie informując opiekunów w autobusie dowożącym ich na basen, że mieszka w innej wsi.
- Przemek nie szukał też pomocy w szkole - mówi Bożena Kulik, dyrektor Szkoły Podstawowej w Nowej Wsi Ełckiej. - Nikt go nie widział po powrocie dzieci z basenu. Nie raz już dzieci przychodziły do nas prosząc o podwiezienie i odprowadzenie. Zawsze ktoś z nas zaopiekował się tymi maluchami i odwiózł lub odprowadził je do domu.
Rodzice, chcąc aby dzieci korzystały projektu i jego oferty, obowiązani są wyrazić pisemną zgodę na wyjazd dzieci na pływalnię i deklarują też, że odbiorą je po powrocie. Tomasz Bartnik, którego wniosek jako jeden z dwóch w województwie warmińsko-mazurskim zaakceptowało Ministerstwo Sportu i Turystyki ma zawsze panad sześćdziesięcioro dzieci w autobusie. Nie pozwala mu to na uganianie się za dzieckiem, które znika bez słowa. Poza tym, jak twierdzą koledzy z tej samej szkoły, Przemek już nie raz chodził do domu pieszo bez opieki rodziców.

Na granicy prawa

Drugie co jest istotne w sprawie to cytat słów "Tomasz Bartnik działa często na granicy ryzyka", które nierzetelny dziennikarz włożył w usta dyrektor szkoły w Nowej Wsi. Okazało się, że to nieprawda. W kilku artykułach, poszukując taniej sensacji, Radzajewski nie raz minął się z prawdą, mimo że prawo prasowe każe zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło.
- Ja nic takiego nie powiedziałam, nie mówiłam też o niekompetencji Bartnika - zapewnia Bożena Kulik. - Prosiłam o autoryzację wypowiedzi, lecz nie doczekałam się jej. A z projektu zadowoleni są wszyscy zadowoleni i nikt z rodziców nigdy nie wnosił do mnie skargi na Bartnika.
W jednym z artykułów Radzajewski pisze, ze dyrekcja SP w Nowej Wsi E. zerwała umowę z Bartnikiem. W tym samym artykule pisze, że nie będzie wyjazdów dzieci na basen. Dwa zdania później, że jeżdżą tylko gimnazjaliści. Może pisał pod wpływem niezdrowych emocji? Nie było umowy z dyrekcją szkoły. Bartnik wywalczył projekt i umowa jest tylko z ministerstwem sportu. Drugą część pieniędzy dołożył wójt gminy Ełk. Dzięki temu z basenu skorzystało już około tysiąca dzieci. Projekt przewidywał basen tylko dla 180. Być może wójt Polkowski ma rację mówiąc, że dziennikarz tak szacownej gazety jest wmanipulowany w przedwyborcze, często prywatne porachunki. Wójt oraz Bartnik zażadali też sprostowania kłamstw Radzajewskiego od redaktora naczelnego GW. Zarówno organizator zajęć jak i wójt Gminy Ełk zapowiedzieli już walkę z dziennikiem w sądzie.

Policja w akcji

Sprawą zajęła się ełcka policja, która ma rozstrzygnąć na kim spoczywał obowiązek opieki nad Przemkiem. Czy na rodzicach dziecka, czy nad Bartnikiem, który według Radzajewskiego powinien zostawić kilkadziesiąt osób w autobusie i skazać je na czekanie w Nowej Wsi Ełckiej do końca poszukiwań. Wtedy dopiero ich rodzice  zaczęliby się niepokoić. Winnemu grozi kara grzywny na mocy art. 106 Kodeksu Wykroczeń.
- Same paszkwile Radzajewskiego sprawiły, ze chciałem zaniechać kontynuacji projektu, ale szkoda mi dzieci - zapewnia Tomek Bartnik. - Jeżeli to są też jakieś porachunki z wójtem, moim obowiązkiem jest również pilnowanie projektu, aby nikt go nie storpedował.

Minister już sprawdził

Prawidłowość realizacji projektu sprawdzili już przedstawiciele Ministerstwa Sportu i Turystyki, które finansuje projekt ełckiego LZS-u. Kontrola zajęć prowadzonych przez Gminne Zrzeszenie LZS w Ełku w ełckim Parku Wodnym,  nie wykazała w dniu kontroli najmniejszych nieprawidłowości.
- Kontroler uzyskał dostęp do wszystkich wymaganych dokumentów, organizator udzielił także wszelkich niezbędnych wyjaśnień i informacji - zapewnia  Jakub Kwiatkowski, rzecznik prasowy Ministerstwo Sportu i Turystyki. -  Kontroler uznał, że zadanie jest realizowane zgodnie z wytycznymi określonymi w umowie w sposób rzetelny i nie budzący zastrzeżeń.

 


Janek Kalinowski

 

Komentarze (1)

ten artykuł jest tak chaotyczny i nieczytelny... czytam drugi raz i nadal nie rozumiem, heh

Dodaj zdjęcie do komentarza (JPG, max 6MB):
Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.