poniedziałek, 9 lutego 2026

Sport

Morsy szych Grajewo w Mielnie

Ekipa do tańca i zabawy wyruszyła w trasę…7 osób, 600+ km, termosy pełne, playlisty bojowe, a cel jeden: 23. ZLOT MORSÓW W MIELNIE 

Skład nieprzypadkowy i odporny na wszystko:

Darek, Monika, Daniel, Ania, Bogumił, Agnieszka i Monika – czyli ludzie, którzy dobrowolnie jadą nad morze zimą i jeszcze się z tego cieszą .

Mielno na 3 dni zmieniło się w Arktykę z dopalaczem endorfin

Pogoda? Oczywiście „idealna”: śnieg na plaży, tafla lodu, wiatr prawie sztorm, ślisko tak, że pingwiny brały lekcje chodzenia 

Piątek – pierwsza kąpiel.

Morze przywitało nas tekstem: „na pewno?”

My: „pewnie!”

Morze: „no to macie” 

Ale daliśmy radę – bo jak nie my, to kto ????

Potem już tylko przyjemności: miasteczko Waleriana, zjeżdżalnie wodne, sauna, jacuzzi –czyli odmrażanie kontrolowane 

Wieczorem koncerty na żywo.

Były foty z Norbim, Walerianem, ekipą Eski i innymi, czyli dowód, że morsy też potrafią pozować bez dreszczu.

Sobota – nuda?

Nie w Mielnie. 

7:00 Morze Aniołów wiało nie miłosirenie.

Tam morsy rządzą, a reszta miasta się dostosowuje.

A niedziela…

Parada ulicami miasta, ponad 7 tysięcy ludzi, plaża pęka w szwach,

a potem TA kąpiel –gdy tysiące morsów wchodzą do morza naraz.

Ciało krzyczy „NIE”, głowa „UCIEKAJ”, a serce: „JESZCZE!”

To się nie opowiada.

To się przeżywa, przeżywa i…planuje kolejny wyjazd.

Samba, dreszcz, Mielno – OLE!

Ekipa wraca zmęczona, zmarznięta, szczęśliwa i bogatsza o historię, której nikt normalny nie zrozumi...

 

Komentarze (0)

Dodaj zdjęcie do komentarza (JPG, max 6MB):
Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.