Ekipa do tańca i zabawy wyruszyła w trasę…7 osób, 600+ km, termosy pełne, playlisty bojowe, a cel jeden: 23. ZLOT MORSÓW W MIELNIE
Skład nieprzypadkowy i odporny na wszystko:
Darek, Monika, Daniel, Ania, Bogumił, Agnieszka i Monika – czyli ludzie, którzy dobrowolnie jadą nad morze zimą i jeszcze się z tego cieszą .
Mielno na 3 dni zmieniło się w Arktykę z dopalaczem endorfin
Pogoda? Oczywiście „idealna”: śnieg na plaży, tafla lodu, wiatr prawie sztorm, ślisko tak, że pingwiny brały lekcje chodzenia
Piątek – pierwsza kąpiel.
Morze przywitało nas tekstem: „na pewno?”
My: „pewnie!”
Morze: „no to macie”
Ale daliśmy radę – bo jak nie my, to kto ????
Potem już tylko przyjemności: miasteczko Waleriana, zjeżdżalnie wodne, sauna, jacuzzi –czyli odmrażanie kontrolowane
Wieczorem koncerty na żywo.
Były foty z Norbim, Walerianem, ekipą Eski i innymi, czyli dowód, że morsy też potrafią pozować bez dreszczu.
Sobota – nuda?
Nie w Mielnie.
7:00 Morze Aniołów wiało nie miłosirenie.
Tam morsy rządzą, a reszta miasta się dostosowuje.
A niedziela…
Parada ulicami miasta, ponad 7 tysięcy ludzi, plaża pęka w szwach,
a potem TA kąpiel –gdy tysiące morsów wchodzą do morza naraz.
Ciało krzyczy „NIE”, głowa „UCIEKAJ”, a serce: „JESZCZE!”
To się nie opowiada.
To się przeżywa, przeżywa i…planuje kolejny wyjazd.
Samba, dreszcz, Mielno – OLE!
Ekipa wraca zmęczona, zmarznięta, szczęśliwa i bogatsza o historię, której nikt normalny nie zrozumi...
sobota, 7 lutego 2026
środa, 4 lutego 2026
Komentarze (0)