Wiadomości

Łosie na szosie

Łosie na szosie

Penetrując zasoby Internetu natknąłem się na taki wierszyk:

W Biebrzańskim Parku Narodowym
„Łosie na szosie
mają cię w nosie,
przechodzą jezdnię
często po skosie
lub łażą środkiem.
I od niechcenia
nieraz z kierowcy
robią jelenia.”


     Autora nie udało mi się zapamiętać, choć chyba pochodzi z Grajewa, zresztą wierszyk nie jest wcale rewelacyjny, tyle tylko, że jego początek pasował mi do tytułu felietonu.
     Wiadomo wszem i wobec, że droga krajowa 65, wychodząc z Grajewa, przechodzi na pewnym odcinku przez tereny leśne. Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las – mówi mądre ludowe porzekadło. A więc jest las i jest jednocześnie problem. W lesie żyją zwierzęta. A one na przepisach drogowych się nie znają, nie siadają bowiem za kierownicą. Ci z Państwa, którzy często jeżdżą trasą na Białystok, zapewne widzieli na szosie okazy fauny rozjechane przez auta. Najczęściej są to jeże lub wiewiórki, które usiłowały przejść na drugą stronę lasu i nie zdążyły przed nadjeżdżającym potworem. Sam parę razy też widziałem takie przykre widoki, choć ani razu nie byłem sprawcą śmierci leśnego zwierzaczka.
    Jedynie rozjechanego lisa nie widziałem nigdy. Może lisy są na tyle chytre i sprytne, żeby nie dać się rozjechać, a może… po rozjechaniu stają się cennym kąskiem dla kierowcy ze względu na futerko? Naprawdę nie wiem, pewnie leśnicy czy myśliwi mieliby tu coś do powiedzenia.
     O ile małe zwierzątka giną pod kołami pojazdów, to duże zwierzęta, takie jak dziki, jelenie czy łosie (szczególnie), zderzając się z autem stanowią zagrożenie dla życia kierowców i pasażerów. Na przestrzeni kilku ostatnich lat mieliśmy sporo wypadków śmiertelnych, których przyczyną były wybiegające na jezdnię łosie. Problem jest poważny, bo znaki ostrzegawcze co jakiś czas podobno padają łupem nieodpowiedzialnych kolekcjonerów, a może po prostu wandali – przestępców.
     Oczywiście, istniejącym problemem interesuje się wiele czynników, że wymienię choćby Radę Powiatu Grajewskiego, Główną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad oraz Ministra Środowiska. Rada Powiatu Grajewskiego wyszła z propozycją grodzenia kompleksów leśnych (siatki zabezpieczające), na co nie chce się zgodzić GDDKiA, ponieważ instalowanie siatek zabezpieczających jest zasadne jedynie na drogach o ograniczonej dostępności, np. ekspresowych. Droga nr 65 do takich się nie zalicza. W związku z tym wspomniana wyżej instytucja zaleca, by powiększono znaki A-18b „dzikie zwierzęta”. Mają też być zainstalowane elementy odblaskowe tworzące optyczną zaporę ostrzegawczą dla zwierząt zbliżających się do drogi.

     Łosie lubią żerować w tych miejscach, gdzie został wysadzony młody drzewostan sosnowy. Zapewne błędem było nasadzenie sosny w pobliżu drogi krajowej 65. Może sprawę lepiej rozwiązałaby decyzja o „odsunięciu” lasu o kilka metrów od drogi? Bo przecież wszyscy wiemy, że na odcinku od Rudy do Osowca widoczność poboczy pozostawia wiele do życzenia i nawet największa ostrożność zalecana kierowcom nie gwarantuje uniknięcia kolizji z łosiem. Tak samo odstrzał łosi nie zmieni niczego, bo przecież zwierząt tych całkowicie wytępić nie wolno, natomiast nie mamy żadnej gwarancji, że te nieodstrzelone nie zechcą znienacka wtargnąć na szosę…
     Dopiero po tylu tragicznych wypadkach zajęto się na serio tą sprawą, ale obawiam się, czy się znów nie zacznie urzędnicza przepychanka, a ludzie nadal będą ginąć w kolizjach z łosiami. Poszerzenie pola widzenia dla kierowców byłoby niewątpliwie jeszcze jednym krokiem w kierunku bezpiecznego przejazdu przez kompleksy leśne w pobliżu Grajewa. Ale z tym się wiąże poszerzenie wyobraźni urzędników i decydentów…


grajewianin, który nie chce uchodzić za jelenia

Komentarze (0)

Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.