Gmach dzisiejszego Zespołu Szkół im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Szczuczynie to niemy świadek burzliwych stuleci. Jego fundamenty wzniesiono na dawnych terenach 4. Pułku Kozaków Dońskich, lecz to polska historia wyryła na nim najgłębsze piętno. Przed II wojną światową tętnił życiem jako siedmioklasowa Szkoła Powszechna nr 1, nosząca to samo dumne imię Marszałka. Do tragicznego września 1939 roku i niemieckiego najazdu na Polskę placówką kierował dyrektor Maksym Feliks Jonkajtys – ojciec Edwarda, Mariana i Józefy.
Wojenna zawierucha boleśnie dotknęła te mury. W 1939 roku niemieccy okupanci utworzyli tu posterunek żandarmerii wraz z tymczasowym aresztem, którego ponurą pamiątką stała się piwnica z pancernymi drzwiami po północnej stronie gmachu. Niedługo potem obiekt przeszedł w ręce wojsk radzieckich. Po 1945 roku budynek odzyskał jednak swoją edukacyjną misję. Na parterze uczyły się dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 1, piętro zajęli licealiści, a od 1952 roku swoją historię zaczęła pisać Zasadnicza Szkoła Zawodowa, dynamicznie zmieniająca przez lata swoje profile kształcenia.
Krajobraz wokół szkoły tworzyły niegdyś żywe pomniki historii. Za rowem, który zniknął podczas modernizacji drogi krajowej nr 61, po obu stronach budynku dumnie strzelały w niebo dwie carskie topole, posadzone jeszcze w 1904 roku. Trzecia z nich, potężna i pusta w środku aż do wysokości ośmiu metrów, rosła w kierunku poczty. To właśnie w jej pobliżu stał dawny pomnik Samuela Szpielowskiego Neronowicza, komisarza dóbr szczuczyńskich. Wyryte na nim przez brata Gabryela w 1710 roku słowa: „Który mijasz a czytasz, pobożnem westchnieniem proś Boga, aby obdarzył wiecznem odpocznieniem”, przypominały o dawnej zarazie, która przed wiekami dotknęła te ziemie.
Czas przyniósł jednak nieuchronne zmiany. 3 czerwca 1977 roku, po moich usilnych staraniach, ścięto lewą topolę, a w jej miejscu zaprojektowałem nowoczesną, wysoką konstrukcję z wymiennymi, propolskimi elementami dekoracyjnymi. Druga z potężnych topoli, uwieczniona na starej fotografii, runęła pod ostrzem piły rok później.
Z tamtymi latami wiąże się też anegdota pełna szkolnego buntu i determinacji. Charakterystyczny słup ze znakiem przystanku PKS stał niefortunnie przed mostem nad rzeką Wissą, niedaleko ulicy Sportowej (od 1954 roku), dawnej wsi Barany. Widząc codzienną niewygodę uczniów, wziąłem sprawy w swoje ręce. 8 czerwca 1977 roku, na własną odpowiedzialność, wraz z nauczycielem wychowania fizycznego Stanisławem Kinem zapakowaliśmy słup na szkolnego „Żuka” i przewieźliśmy go w bezpieczniejsze miejsce. Za odjeżdżającym samochodem biegli zaskoczeni mieszkańcy ulicy Sportowej, tworząc scenę, która do dziś budzi uśmiech.
Szkoła zyskiwała nowy blask. Przy furtce gości witały dwie tablice reklamowe oraz dumnie prężący się metalowy lew. Na zachowanym zdjęciu, na ławce pod oknem biura technicznego, można dostrzec odpoczywających nauczycieli – chwila zatrzymana w kadrze, która spina klamrą tamte lata.
Głęboka historia tego obiektu i związanych z nim ludzi powinna na trwałe zapisać się w pamięci mieszkańców Szczuczyna i całej gminy, a także odbić się szerszym echem, jako że tutejsza renomowana szkoła odgrywała w przeszłości wiodącą rolę.
Autor tekstu i opracowania zdjęć – Stanisław Orłowski
środa, 19 sierpnia 2026
poniedziałek, 17 sierpnia 2026
Komentarze (0)