Od poniedziałku, 17 sierpnia, w całym kraju zaczął obowiązywać rządowy program osłonowy „CPN” (Ceny Paliwa Niżej). W jego ramach obniżono stawkę podatku VAT na paliwa oraz wprowadzono maksymalne ceny detaliczne na stacjach. Sprawdziliśmy, jak nowe przepisy wpłynęły na ceny paliw w Grajewie.
Zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Energii, odgórne limity cenowe na dzień dzisiejszy wynoszą maksymalnie 6,41 zł za litr benzyny 95-oktanowej oraz 7,37 zł za litr oleju napędowego (Diesel). Rządowy program ma na celu odciążenie portfeli kierowców w obliczu sytuacji na rynkach hurtowych.
Jak na te wytyczne zareagowały grajewskie stacje? Z naszych obserwacji wynika, że właściciele punktów sprzedaży podeszli do nowych limitów na dwa sposoby.
Ceny poniżej limitu i maksymalne stawki
Na stacji paliw Intermarché ceny spadły wyraźnie poniżej odgórnie narzuconego sufitu cenowego. Za litr benzyny 95 kierowcy zapłacą tam dziś 6,28 zł (czyli o 13 groszy mniej niż wynosi limit). W przypadku oleju napędowego cena wynosi 7,18 zł/l – to o 19 groszy mniej niż dopuszcza ustawa. Benzyna 98 została wyceniona na 7,08 zł/l (rządowy limit to 7,20 zł/l), natomiast gaz LPG, który nie został objęty programem „CPN”, kosztuje 2,87 zł/l.
Z kolei Stacja Paliw Mlekpol przy ul. Elewatorskiej dostosowała swoją ofertę idealnie do rządowych wytycznych. Cena oleju napędowego (ON) została tam ustawiona na poziomie dokładnie 7,37 zł za litr, a Pb95 - kosztuje 6,41 zł, co odpowiada maksymalnej dopuszczalnej cenie w kraju.
Co to oznacza dla kierowców?
Wprowadzenie programu „CPN” wywołało spore poruszenie wśród lokalnych kierowców. Choć ceny na pylonach zauważalnie spadły, eksperci rynkowi zastanawiają się, jak długo uda się utrzymać tak restrykcyjne limity i czy nie wpłynie to na okresowe problemy z dostępnością paliw na mniejszych stacjach.
środa, 28 października 2026
wtorek, 27 października 2026
To jeszcze tylko program na obniżenie cen pelletu trzykrotnie i będzie nieźle ...
CPN 2 to kolejny przykład prostego populizmu: dajmy ludziom tańsze paliwo, a rachunek schowajmy gdzieś z boku.
Tyle że pieniądze nie biorą się znikąd. Każda złotówka wydana na taki program to złotówka, której zabraknie na szkoły, drogi, ochronę zdrowia, bezpieczeństwo albo która zostanie po prostu pożyczona i doliczona do długu publicznego.
W praktyce wszyscy podatnicy dokładają się do tego, żeby Kowalski mógł taniej pojechać na wakacje i z nich wrócić. Co więcej, najwięcej korzysta ten, kto najwięcej jeździ i spala najwięcej paliwa. Trudno znaleźć lepszy przykład nagradzania konsumpcji zamiast rozsądku.
W czasach niepewności gospodarczej i geopolitycznej państwo powinno zachęcać do oszczędności i odpowiedzialności, a nie tworzyć iluzję, że można wszystkim coś rozdać bez kosztu.
Najbardziej irytujące jest to, że osoby wykształcone, dobrze zarabiające, które płacą wysokie podatki, potrafią ograniczyć własne wydatki i racjonalnie zarządzać budżetem, po raz kolejny finansują polityczną promocję konsumpcji tych, którzy uważają, że skoro państwo daje taniej, to trzeba korzystać.
CPN 2 nie jest żadnym prezentem dla kierowców. To prezent kupiony kierowcom za ich własne pieniądze ? tylko odpowiednio opakowany i sprzedany jako sukces rządu.
Szkoda, że mamy tak niewyedukowane społeczeństwo, które nie dość, że taki populizm akceptuje, to jeszcze mu przyklaskuje. Przykra sprawa. Edukujcie się ludzie.