środa, 29 czerwca 2022

Wiadomości

  • 8 komentarzy
  • 11893 wyświetleń

Wciskacze i zaklejacze

   Sierpień zaczął się nam ciepło i uroczyście. Ciepło, bo jest wciąż lato, a uroczyście, gdyż z okazji rocznicy powstania warszawskiego wywieszono narodowe flagi na głównych ulicach Grajewa. Osobiście nic nie mam przeciwko czczeniu rocznicy tego powstania przez grajewian. Jeden z moich sąsiadów, człowiek dość przekorny, twierdzi za to, że rocznicę powstania powinni obchodzić sobie w Warszawie, a przez powstańczy zryw Niemcy zostali z Grajewa wypędzeni dopiero 23 stycznia 1945, choć Rosjanie stali w pobliżu już w sierpniu… Jakby co, jeszcze raz podkreślam, to opinia sąsiada, nie moja…
     Przejdźmy jednak teraz do zasadniczego tematu mojego felietonu, mniej uroczystego i pewnie także mniej kontrowersyjnego… Okazuje się, że w Grajewie, podobnie jak w każdym polskim mieście, jest grupa ludzi, która prześladuje nas na co dzień swoim natręctwem. Ja dzielę tę grupę na dwie kategorie, które nazywam umownie wciskaczami i zaklejaczami. A tak po prostu to są ludzie, którzy zajmują się rozprowadzaniem druków reklamowych, czy jak kto woli - folderów lub ulotek. Chciałbym się tutaj przyjrzeć mechanizmom wykorzystywanym przez tych ludzi, co pozwoli na wyciągnięcie pewnych wniosków. Jakich? A chociażby tych, czy wszystkie działania, niekiedy uprzykrzające nam życie, są legalne…

     Zacznę od wciskaczy, choć przecież zdarzają się i wciskaczki. No, wiem, że to neologizm, utworzyłem go na określenie osoby, która usilnie nam coś wciska. A wciska niezależnie od tego, czy o to prosimy, czy też próbujemy się wymigać. Wciskaczami byli kiedyś szklarze, którzy wciskali autentyczny kit, ale dziś używa się raczej silikonu… Wciskanie kitu ma już dzisiaj raczej jedynie przenośne znaczenie.
     Idę sobie ulicą, a tu podchodzą do mnie dwie jednakowo ubrane dziewuszki i wciskają mi ulotkę, na której jest napisane, że powinienem skorzystać z usług pewnego banku. No i jestem w rozterce. Korzystam już z usług innego banku, a moje zasoby pieniężne nie są na tyle wielkie, żeby starczyło na dwa banki albo i na więcej. Ale ulotkę wziąłem, zerknąłem na nią i wyrzuciłem do kosza na śmieci. Zdążyłem zauważyć, że tych kolorowych zachęt w koszu było więcej, a niektóre leżały także na chodniku.
    Wciskacze wciskają nam materiały reklamowe do skrzynek pocztowych. W blokach administrowanych przez Spółdzielnię Mieszkaniową wisi wprawdzie w każdej klatce pojemnik na druki reklamowe, ale często jest tak załadowany, że roznosiciele reklam wrzucają je do naszych unijnych skrzynek. Nie wiem, jak to jest w innych blokach, ale w moim na przykład (tak, zdradzam, że mieszkam w bloku…) najwidoczniej nikt nie bierze tych reklam z dużej skrzynki. Czasem moja żona opróżnia tę skrzynkę, wyrzucając z niej wysypujące się druki. A za parę dni sytuacja wraca do normy… Natomiast skrzynką pocztową częściej zajmuję się ja. Zauważyłem, że mieszkańcy mojej klatki wyjmują ze swoich skrytek reklamy, ale tylko po to, żeby je położyć na wierzchu skrzynki. Wniosek? Nie czytają tego. Zresztą, co tu ukrywać, ja także nie czytam. Wyrzucam od razu druki ze swojej skrytki, a jak mam dobry humor, robię to również z tymi, które leżą na skrzynce… Najwidoczniej mam dobre serce i duszę społecznika.
        Aha, w każdej klatce jest jeszcze tablica ogłoszeń, na której winny wisieć wyłącznie ogłoszenia Spółdzielni Mieszkaniowej. Ale wystarczy przejść się po kilku blokach, by zauważyć, że tak nie jest. Dbają o to zaklejacze…

     Zaklejacze to również neologizm. Oni coś zawsze zaklejają, czasem nawet używają pinezek. Są zaklejacze stali i sezonowi. Sezonowi uaktywniają się podczas różnych kampanii wyborczych, choć muszę przyznać, ze podczas ostatniej kampanii do Europarlamentu specjalnie we znaki się nam nie dali. Co innego przy poprzednich wyborach, materiały promujące niektórych kandydatów wisiały jeszcze przez wiele miesięcy na płotach i ścianach.
     Wiadomo, że w Grajewie od wielu lat znajdują się słupy ogłoszeniowe. Tak, tak, to te mające kształt walca, takie dość grube. Tam zamieszcza się ogłoszenia, wywiesza się plakaty. Pewnie nie za darmo, ale przecież chodzi o biznes. Natomiast istnieją takie firmy, którym notorycznie mylą się słupy ogłoszeniowe ze słupami elektrycznymi. Jak zdążyłem się zorientować, są to przede wszystkim firmy udzielające doraźnych pożyczek na wysoki procent. Jedna z nich reklamuje się wprawdzie i w telewizji, ale co to szkodzi mieć dodatkowe źródło reklamy, bezpłatne, z wypisanym numerem telefonu do oderwania. Swoją drogą, czy oklejanie słupów elektrycznych jest legalne? Czy ludzie reprezentujący te firmy czynią to w majestacie prawa? Od biedy mogę się zgodzić, że ogłoszenia Zakładu Energetycznego na tych słupach mają jakąś rację bytu, a i to pod warunkiem, że zostaną zdjęte, gdy zapowiadana przerwa w dostawie prądu przejdzie do historii…

     Powiecie, że znów się czepiam, że wyszukuję problemy, na które mało kto zwraca dziś uwagę. To może te oklejone słupy elektryczne są ozdobą Grajewa? Już sam nie wiem. W każdym razie nie wyglądają złowieszczo, to fakt. Nie ma na nich ani list rozstrzelanych zakładników, ani nazwisk ludzi wywożonych na Syberię. I to jest w końcu jakiś akcent optymistyczny…


Adam Stodolny
   

Komentarze (8)

ależ panie Adamie,oni też muszą jakoś zarabiać!

No to już wstyd Panie Stodolny!! Żeby krytykować młodzież za to że próbuje dorobić kilka groszy. W większych miastach to jest normalne. wszyscy biorą ulotki bo tak wypada, bo tak sie pomaga studentom itp, daje się też napiwki w pizzerii.

Chyba Pana sąsiad, a powielając go również Pan, a powielając Pana, również portal e-grajewo, nie ma świadomości czym było Powstanie Warszawskie naprawdę i jakie te ofiary dają owoce do dzisiaj. Dalsza treść Pana artykułu przestała mnie interesować po takim wstępie....

hehehe jakie LALECZKI

Do Marek:jeśli ma pan taką wiedze i świadomość to proszę podzielić się tą wiedzą. Jakie korzyści polityczne ,wojskowe,logistyczne ,historyczne przyniosło Powstanie Warszawskie dla mieszkańców Warszawy i wogóle polaków nie ujmując nic heroizmowi walki i ilości poniesionych ofiar przez mieszkańców Warszawy.Może z okazji kolejnej rocznicy wybuchu powstania rozpocznie sie jakaś konkretna dyskusja na ten temat.Prawdziwa a nie lukrowana i jednostronna.Z poważaniem.

na calym swiecie reklama jest normalnym zjawiskiem ,

te laleczki to jeszcze w roku szkolnym chodziły po Grajewie ;)

w MIASTACH młodzież i emeryci rozdający ulotki nikogo nie dziwią.

Dodaj zdjęcie do komentarza (JPG, max 6MB):
Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.