TEAM 4. PISZEMY HISTORIĘ
Coś mi się wydaje, że tytuł “Piszemy historię” nie jest przesadzony. Takiego wyczynu rowerzystów z Grajewa jeszcze nie odnotowałem. W niedzielę, 7 lipca br. 15 miłośników jazdy rowerem pokonało 100 km. trasę wokół jeziora Śniardwy. Wyczyn tym bardziej cenny bo pogoda była zmienna, a nawałnica deszczu na początku rajdu oraz 6. km jazda po "kocich łbach" na długo pozostanie w pamięci. Naszą gwiazdą "rodzynkiem" była oczywiście Irenka, która spisała się doskonale, udowadniając, że silnych i ambitnych kobiet nie brakuje. Przy okazji tego rajdu pobito 6 rekordów indywidualnych.
Atmosfera bez zarzutu (tylko jedna pomyłka), piękne widoki, ciekawi ludzie; było fajnie, wszyscy są zadowoleni.
W najbliższa sobotę 13 lipca, zmiana nastrojów - ze sportowego na duchowy. Weźmiemy udział w pielgrzymce rowerowej do Wąsosza, organizowanej przez parafię MBNP (patrz plakat). Członkowie Teamu spotykają się o godz. 8.30 przy Media Expert.
Modlitwa, błogosławieństwo - godz. 8.50, wyjazd - godz. 9.00
Na koniec króciutko o muzyce. Przypominam - 11 -13 bm - Suwałki Blues Festiwal. Polecam atrakcje muzyczne podczas Dni Grajewa i Dni Rajgrodu. Czego obecnie słucham? - powrót do Gipsy King. W następnym tekście zaprezentuję niespodziankę, dla młodych i trochę starszych.
Pamiętajcie “Teamowcy” - w sobotę spotykamy się o godz. 8.30 w ustalonym miejscu :)
Pozdrawiam Jarek Sarnacki (Team 4 Grajewo)
fot. - Jan Włodkowski
sobota, 14 grudnia 2024
piątek, 13 grudnia 2024
Uważny czytelnik zwrócił uwagę na uczestnika z rowerem elektrycznym Nam to nie przeszkadza, W trasę zabierzemy nawet diabła na hulajnodze elektrycznej,
Świetnie....moi drodzy. Jesteście niesamowici. Życzę zdrowia i realizacji kolejny wyzwań.
Piękny wyczyn godny do zapisów w kronikach grajewskiego sportu.
.
Lecz jest różnica rowery elektryczne a tradycyjne, na elektrykach to żaden wyczyn a widać na zdjęciach przynajmniej 3 rowery
Zgadza się, na zdjęciach widoczne sa trzy rowery elektryczne. W naszej grupie na elektryku jechała jedna osoba. Ci dwaj Panowie z prawej na głównej fotce - to nie członkowie naszej grupy. To sympatyczni Panowie ..... z Polski.
Pozytywni ludzie. Gratuluję pasji.
dobrzy ludzie piękna pasja, najważniejsze nawrócenia duchowe
Nie odpowiedzieliście mi na pytanie- na czym polegają te rekordy? Czy to jest te 100 km? Czy to są jakieś etapowe wyścigi? Czy ja zwykła użytkowniczka roweru dałabym radę wziąć udział w takiej eskapadzie?
Nie wszyscy z uczestników tej wycieczki patrzą na ten rajd jako wyczyn sportowy. Dla mnie to przede wszystkim atrakcja turystyczna. Jedziemy nieznanymi dotąd ścieżkami, mijamy wioski, podziwiamy krajobrazy i zabytki architektury. To nie tylko Śniardwy.
Ruszamy z Pisza przez Imionek przy Jez. Roś. W strugach deszczu pokonujemy odcinek wzdłuż Kanału Jeglińskiego. Trasa MPR (Mazurska Pętla Rowerowa) prowadzi leśnymi drogami przez Zdory i Kwik obok Jez. Białoławki do Nowych Gut. Tutaj odpoczywamy nad brzegiem Śniardw. Suszymy się, posilamy, podziwiamy wielkość jeziora i otaczający krajobraz, a następnie ruszamy dalej do Okartowa, gdzie popełniamy wspomniany przez Jarka błąd. Zamiast skręcić w prawo za przejazdem kolejowym, jedziemy na Księdzowski Róg do ośrodka WOPR Okartowo. Wracamy 1 km i lokalnymi drogami pokonujemy odcinek wzdłuż północnego brzegu Śniardw.
Mijamy Dziubiele i ponownie mokniemy na deszczu w okolicach Rezerwatu Czapliniec, ale zatrzymujemy się na dłużej w miejscowości Łuknajno. Kilka budynków i wieża widokowa na Jez. Łuknajno. To rezerwat i największe europejskie lęgowisko łabędzia niemego. Brzegi jeziora są bardzo płytkie i porośnięte na kilkaset metrów w głąb trzciną. Wspaniałe warunki dla wszelakiego ptactwa wodnego. Budynki to Folwark Łuknajno i restauracja Gościniec pod Łabędziem w starym XIX wiecznym dworze. Stąd już tylko kawałek do Mikołajek.
Mikołajki witają nas słonecznie. Przejeżdżamy przez most pomiędzy Jez. Tałty i Mikołajskie. Zadbane ulice i ścieżka rowerowa przez całe miasto. Zatrzymujemy się na obiad w Tawernie Róża Wiatrów przy porcie jachtowym Cicha Zatoka. Jest przepięknie. Można podziwiać architekturę, żaglówki i motorówki przy kei i delektować się ciepłym obiadem. Dla mnie obowiązkowo musi być ryba. Przy oczekiwaniu na obiad suszymy się ponownie i doprowadzamy nasze rowery do jako takiego wyglądu, oczyszczając je z przyklejonego błota i piasku.
Wypoczęci, najedzeni i zadowoleni ruszamy dalej. Teraz wzdłuż Jez. Mikołajskiego docieramy do promu przy maleńkiej miejscowości Wierzba. Promem linowym płyniemy pomiędzy Jez. Mikołajskim i Bełdany. Jesteśmy po zachodniej stronie Jez. Śniardwy. Szlakiem na Wejsuny omijamy Jez. Warnołty i ponownie wracamy do południowych brzegów Jez. Śniardwy. Przez Końcewo docieramy do Niedźwiedziego Rogu. Zatrzymujemy się w największym porcie Śniardw. Można tutaj zacumować nawet 280 jednostek. Jest na co popatrzeć. Port przechodzi gruntowną modernizację. Ruszamy dalej. Wspaniałe widoki na Jez. Śniardwy, ale czas ucieka, a Pisz jest odległy o ok. 20 km. Wracamy i na parkingu Biedronki pakujemy się do busa Maurycego. Po godz. 20 jesteśmy w Grajewie.
Rzeczywiście jakieś rekordy są. Po raz pierwszy w życiu przejechałem rowerem 100 km jednego dnia. Trzeba było zostać emerytem, żeby tego dokonać. Średnia z trasy wyniosła 16,7 km/h, co jest o cały 1 km wyższym wynikiem, niż przy poprzednich wyprawach.