Wiadomości

  • 1 komentarzy
  • 7029 wyświetleń

Myjmy owoce leśne

Myjmy owoce leśne

Słodkie, leśne owoce - bogate źródło witamin, minerałów i błonnika. Możemy wykorzystać je do przygotowania ciast, deserów i innych smakołyków. Jednych przyciągają dodatkowym zarobkiem, innych smakiem i aromatem. Amatorów skarbów runa leśnego wśród nas nie brakuje, a niektórzy uważają, że  najlepiej smakują tylko prosto z krzaka. Niestety ta drobna przyjemność może mieć bardzo poważne konsekwencje.

Na niemytych owocach mogą znajdować się jaja tasiemca bąblowcowego, pasożyta przenoszonego głównie przez lisy, ale też małe gryzonie i bezpańskie psy. To wyjątkowo podstępna i groźna choroba pasożytnicza. „Szkodnik” przez lata może rozwijać się w organizmie człowieka, doprowadzając do uszkodzenia wątroby, mózgu i płuc. Leczenie bąblowicy jest bardzo trudne. Do końca czerwca br. w województwie podlaskim lekarze odnotowali dziewięć przypadków tej choroby, w powiecie grajewskim na szczęście żadnego – informuje Lucyna Jadaluk z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w Białymstoku.

Czy wobec tego mamy zrezygnować z jedzenia jagód, poziomek czy malin?

Oczywiście, że nie. Bąblowica to typowa choroba "brudnych rąk". Należy przestrzegać kilku podstawowych zasad higieny. Powinniśmy zapomnieć o podjadaniu owoców prosto z krzaczka, a po powrocie z leśnej wędrówki umyjmy dokładnie ręce i zebrane owoce. W archiwum pamięci niech pozostanią wspomnienia, kiedy z wypraw na jagody wracamy z garnuszkiem i pełnym żołądkiem  – radzą epidemiolodzy.


/e/

 

Komentarze (1)

Nie rezygnujemy z runa leśnego , tak jak i z seksu osób stanu malżeńskiego. Ale do wszyskiego potrzbny jest rozum, zasady i odpowiedzialność.Smacznego!

Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.