Wiadomości

  • 1 komentarzy
  • 13434 wyświetleń

Biuro Rzeczy Znalezionych

Rowery, szaliki, telefony komórkowe, etui od okularów, a nawet wózek sklepowy, czy szafy do gier komputerowych – to wszystko można znaleźć w Biurze Rzeczy Znalezionych w Starostwie Powiatowym w Grajewie. Postanowiliśmy prześledzić historię tego interesującego wydziału. Historia Biura Rzeczy Znalezionych jest niezwykła.

Podstawą funkcjonowania Biura są przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 14.06.1966 roku w sprawie rzeczy znalezionych. W 1997 roku po reformie administracyjnej powstały powiaty. I to właśnie na nie spadł obowiązek prowadzenia biur.

- Przez lata problem związany z biurami rzeczy znalezionych był mocno zapomniany. Wraz z reformą administracyjną nałożono na powiaty dodatkowy obowiązek, ale wbrew zapisom konstytucji za tymi decyzjami nie poszły pieniądze - mówi Mariusz Wojciechowski, sekretarz Starostwa Powiatowego w Grajewie.  

Przez pięć lat mało kto wiedział o istnieniu wydziału, nie odnotowano żadnej zagubionej rzeczy, nikt nie zgłaszał się z zapytaniem o eksponaty.

- Zatrważający jest fakt, że ludzie rzadko szukają zaginionych rzeczy, nie interesują się nimi, nawet gdy padli ofiarą kradzieży – dodaje sekretarz Starostwa.

Przełomowy był 2002 rok. Wtedy to do biura policja w Grajewie dostarczyła pierwsze zaginione eksponaty – dwa rowery oraz telefon komórkowy.  W 2003 roku przebojem wśród zaginionych rzeczy były ciuchy. Z Komendy Powiatowej Policji w Grajewie  do biura trafiły wówczas m.in. trzy szaliki, jedna para dzianych rękawiczek, czy płaszcz zapinany na guziki. I to właśnie policja jest głównym dostarczycielem zaginionych rzeczy, ponieważ część eksponatów zostaje zabezpieczonych w trakcie dochodzenia lub ma związek z kradzieżą.

Aktualnie na stanie Starostwa Powiatowego w Grajewie znajduje się 26 przeróżnych eksponatów. Każdy z nich to oddzielna historia, czasem śmiertelnie poważna, czasem komiczna.

- Czasem naprawdę bywa śmiesznie. Były przypadki, że trafiały do nas przywiezione przez policję zagubione na dworcu slipy, czy skarpety - mówi Jolanta Jaśkowiak-Milewska, podinsp. Wydziału organizacyjnego w Starostwie.

Do śmiechu nie jest nikomu, kto zna historię przepisów dotyczących procedury likwidacyjnej rzeczy. W 2004 r. Trybunał Konstytucyjny uchylił przepis, który pozwalała w przypadku braku zgłoszenia się osób zainteresowanych rzeczami na przejęcie ich na własność Skarbu Państwa i przekazanie do Urzędu Skarbowego celem sprzedaży w drodze licytacji.

Obecne przepisy mówią, że jeśli po dwóch latach nie odnaleziono właściciela zaginionej rzeczy, to eksponat za dobrowolną zgodą może przejąć znalazca. Dotyczy to tylko i wyłącznie osób prywatnych. Kłopot pojawia się, gdy zaginioną rzecz odnajdzie policja, bądź urzędnik państwowy. Wówczas w przypadku braku odnalezienia właściciela eksponat latami zalega w biurze.

- Mamy ograniczone metody odnalezienia właściciela, jeśli to jest komórka możemy zadzwonić do sieci i zapytać o właściciela, ale obowiązująca ustawa o ochronie danych osobowych zabrania podawania takich informacji. I koło się zamyka – dodaje Jolanta Jaśkowiak-Milewska.

e-Grajewo.pl





Komentarze (1)

ja zgubilam 50 zl i co tez jest szansa ze je odzyskam...?:D hahaha:d

Dodaj zdjęcie do komentarza (JPG, max 6MB):
Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.