środa, 8 grudnia 2021

Wiadomości

  • 4 komentarzy
  • 11128 wyświetleń

Policjanci uratowali turystów

 Kończący się majowy weekend był pracowity dla podlaskich policjantów. Mundurowi przez kilka dni zatrzymywali pijanych kierowców, ścigali drogowych piratów, a także  pomagali zabłąkanym turystom.

 W weekendową środę około godziny 22:00 augustowskim policjantom zgłoszono zaginięcie czterech kajakarzy, którzy nie powrócili do ośrodka wypoczynkowego po całodniowym spływie po Rozpudzie. Z relacji opiekuna wynikało, że od 9-osobowej grupy kajakarzy odłączyły się cztery młode osoby, które nie nadążały w wiosłowaniu za kolegami. Do ośrodka powróciło pięciu turystów, natomiast z pozostałymi opiekun grupy nie mógł nawiązać kontaktu.  Dyżurny augustowskiej Policji natychmiast wysłał w rejon Rozpudy policyjną łódź motorową. Po kilkunastu minutach poszukiwań, gdy było już zupełnie ciemno, a temperatura spadała funkcjonariusze zauważyli siedzących na brzegu czterech przemoczonych i zziębniętych kajakarzy. Do ośrodka wypoczynkowego pozostało im już tylko 4 kilometry, jednak byli na tyle zmęczeni i zmarznięci, że nie dali rady płynąć. Turystami zaopiekowali się policjanci, natomiast ich kajaki do celu zostały schorowane motorówką. Na szczęście tym razem skończyło się na strachu i nerwach.
 Kilka dni później, w piątek na wycieczkę ścieżką edukacyjną po biebrzańskich bagnach wybrała się 6-osobowa grupa turystów z Warszawy, w tym dwójka dzieci. Po południu wędrowcy zeszli ze szlaku i zgubili się. Jedna z osób zadzwoniła na alarmowy numer 997, podając orientacyjną lokalizację. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Mońkach skonsultował się z przewodnikiem Biebrzańskiego Parku Narodowego. Gdy okazało się, że jest to teren podmokły i niedostępny dla samochodu na ratunek wystartował policyjny śmigłowiec. Niespełna pół godziny po zgłoszeniu nad Biebrzą  latał  już helikopter. Policjanci szybko namierzyli zagubioną i wystraszoną grupę. Podmokłe tereny nie pozwoliły na to, aby śmigłowiec wylądował. Pilot na wysokości kilkunastu centymetrów zawisł nad bagnami. Wtedy przewodnik parku wyskoczył i zaopiekował się turystami. Wyprowadził ich do najbliższej drogi, gdzie czekało już na nich  pogotowie ratunkowe. Na szczęście i tym razem wszyscy cało i bezpiecznie wrócili do domu.
 Nie tylko weekendowi turyści powinni pamiętać, że gdy się zgubią nie powinni czekać z alarmem do ostatniej chwili. Podlascy policjanci pod numerem 997 lub 112 czekają na sygnały o tego typu przypadkach. Gdy tylko ktoś zabłądzi, czy się zgubi mundurowi od razu przybędą na ratunek.
        

        sierż. Kamil Tomaszczuk

Komentarze (4)

Taka postawa jest fantastyczna. Dziękujemy za pomaganie innym.

te ostatnie slowa jak z jakiejs bajki:D jeszcze tylko "KONIEC" dopisac:D

aż sie wzruszyłam...

ale szkoda tych kajaków że były "schorowane motorówką"-moze miala trypla to należało je wtedy SHOLOWAC i poddac leczeniu

Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.