Pamięć miejsca i świadkowie czasu – uzupełnienie.
Uzupełnienie dotyczy kapliczki oraz jej otoczenia, zlokalizowanych przy skrzyżowaniu ulic Kilińskiego 55 i Granicznej w Szczuczynie.
Sędziwy klon, obumarły i pusty w środku, przez długie lata nosił w sobie znamiona majestatu oraz świadectwo minionych epok. Po przeprowadzonej lustracji i wydaniu stosownej decyzji przez dendrologa, drzewo – będące niemym świadkiem historii, pokoleń i burzliwych wydarzeń wojennych – zostało ścięte w 2026 roku. Tym samym przestała istnieć swoista „katedra czterech klonów”, która przez dziesięciolecia tworzyła naturalne wnętrze tego miejsca o charakterze sakralnym. Decyzja o usunięciu ostatniego drzewa spotkała się z wyraźnym sprzeciwem części mieszkańców.
Planowany remont historycznego sacrum ma jednak szansę przywrócić temu miejscu dawny blask, wzbogacając je jednocześnie o subtelne walory współczesnej estetyki.
Kapliczka, niegdyś otoczona drewnianym płotem ze sztachet i kilkoma drzewami, widoczna jest już na fotografii z 1917 roku. Pomimo licznych rozmów i prób odtworzenia jej dziejów, dokładna data powstania obiektu pozostaje nieustalona.
Według najnowszych ustaleń, przekazanych przez Krzysztofa Kosykowskiego, fundatorem kapliczki był kowal o nazwisku Brodowski. Posiadał on kuźnię zlokalizowaną bezpośrednio za kapliczką. W 1945 roku, w następstwie decyzji podjętych po konferencji poczdamskiej, opuścił Szczuczyn i przeniósł się na tzw. Ziemie Odzyskane, w okolice Rożyńska Wielkiego (powiat ełcki), położone nad niewielką rzeką Różynką. Po latach powrócił jednak do Szczuczyna, gdzie został pochowany na miejscowym cmentarzu.
Relacje te – jak podkreśla Krzysztof Kosykowski – pochodzą z przekazów jego śp. babci, córki wspomnianego kowala, a zarazem jego pradziadka.
Dodatkowo informuje on, że przy ul. Granicznej, wzdłuż drogi, znajdował się budynek mieszkalny należący do rodziny Brodowskich. W jego pobliżu funkcjonowała kuźnia, której pamięć – według przekazów – zachowała się do dziś. Wskazuje również swoją matkę, Mariannę Kosykowską, jako osobę mogącą uzupełnić wiedzę na temat historii tego miejsca.
Pierwotna, niewielka kuźnia nie przetrwała do naszych czasów. W późniejszym okresie nowy, murowany obiekt wzniósł kowal Antoni Niecikowski.
W drewnianym budynku, widocznym na archiwalnej fotografii (obecnie już nieistniejącym), mieszkali m.in. przedstawiciele rodzin Baranowskich oraz Malinowskich. Według przekazów, córka tych ostatnich – Zofia Malinowska – poślubiła Romana Malinowskiego (seniora).
Od 1928 roku, czyli od szóstego roku życia, w bezpośrednim sąsiedztwie kapliczki mieszkał Antoni Niecikowski (ur. 1922 r.), który w późniejszych latach również wykonywał zawód kowala. W czasie wywiadu przeprowadzonego z nim w 2010 roku miał 88 lat. W chwili opuszczenia Szczuczyna przez kowala Brodowskiego w 1945 roku, A. Niecikowski miał 23 lata.
FRAGMENT ARTYKUŁU Z 2010 ROKU:
https://e-grajewo.pl/wiadomosc,kapliczne-wieci-szczuczyn,12295.html
Trzecia kapliczka, której obecnie zagrażają drzewa, znajduje się w stanie. Usytuowana jest przy skrzyżowaniu ul. Kilińskiego 55 i ul. Granicznej (vis-à-vis szkoły podstawowej). Przez długi czas była konserwowana przez Antoniego Niecikowskiego, z zawodu kowala.
W 1974 roku, po licznych i trudnych staraniach, wraz z ówczesnym proboszczem parafii, ks. Janem Roszkowskim, uzyskali oni od władz PRL nieoficjalną zgodę na przeprowadzenie remontu. Prace podjął się Antoni Niecikowski, wykonując nieodpłatnie krzyż, gablotę w fasadzie oraz metalowe ogrodzenie z furtką. W ścianie zachodniej, nad wnęką łukową, umieścił przeszkloną gablotę, w której jego żona Genowefa (z domu Sitek) ufundowała figurkę Matki Boskiej.
Z obawy przed ewentualnymi represjami, montaż elementów przeprowadzono dyskretnie, pod osłoną zmierzchu. Prace ziemne przy fundamencie wykonał odpłatnie Miron Kurzyński.
Pomimo uzyskanej zgody, działania te stały się przedmiotem późniejszych dochodzeń prowadzonych przez przedstawicieli władz partyjnych, na skutek donosu jednego z mieszkańców. Zarówno ksiądz, jak i Antoni Niecikowski byli zastraszani oraz nakłaniani do współpracy i wstąpienia do PZPR. Próby te nie przyniosły jednak oczekiwanego rezultatu.
Dzięki ich postawie symbole wiary oraz świadectwa historii przetrwały do dziś. Antoni Niecikowski – odważny obrońca wartości patriotycznych – mieszkał przy kapliczce od szóstego roku życia, kiedy jako dziecko przeniósł się wraz z rodzicami z parafii Poryte, ze wsi Wścieklice, 6 km od Kolna, do Szczuczyna.
Tekst i zdjęcia: Stanisław Orłowski
niedziela, 22 marca 2026
czwartek, 19 marca 2026
Komentarze (0)