Wiadomości

  • 7 komentarzy
  • 11266 wyświetleń

Jak wypadamy w padaniu?

      Zima trzyma w tym roku i odpuszczać na razie chyba nie ma zamiaru. Widzę to choćby po tym, jak na moim balkonie buszują na przemian wrony z wróblami. Zajadają pokrojony chleb, w zamian zostawiając mi za każdym przylotem porcję guano. To zapewne taka ptasia forma wdzięczności. No, na wiosnę robota z czyszczeniem balkonu jak znalazł. Mam nadzieję, że o ptakach wszyscy pamiętamy, nawet wrony warto dokarmiać, choć jeden znajomy ornitolog udowadniał mi, że to właśnie wrona jest pożyteczniejsza od wróbla…
     Zaś aby rozweselić troszeczkę zmarzniętych Czytelników opowiem teraz historyjkę, za której autentyczność nie ręczę, albowiem może być wymyśloną anegdotą:
     Pewnego dnia w pokoju gipsowym zakładają starszemu panu gips na obie ręce i lewą nogę. Chirurg nie potrafi powstrzymać swojej ciekawości, w końcu nie na co dzień się zdarza, żeby za jednym razem ktoś połamał sobie aż trzy kończyny, więc pyta pacjenta:
- Jak to się stało, że się pan tak urządził?
- Panie doktorze, to wszystko przez głupią ciekawość…
- ?????
- Widzi pan, doktorze, jestem krótkowidzem. Szedłem ulicą i widzę, że na drzwiach sklepu powiesili jakiś napis, którego wczoraj tam nie było. Musiałem wejść na schody, żeby przeczytać.
- Teraz wszystko rozumiem – mówi chirurg. Na schodach się pan przewrócił. A zdążył pan przynajmniej przeczytać ten napis?
- Oczywiście, że zdążyłem. Było napisane: „Uwaga, śliskie schody!”
     Tyle anegdota. A teraz poważnie. W Grajewie na drzwiach niektórych sklepów będących w posiadaniu schodów widziałem osobiście również takie napisy. Cóż, może lepiej byłoby zrobić coś, aby te schody śliskie nie były? Jednak umieszczenie napisu ostrzegawczego jest niewątpliwie tańsze, tyle że w razie kontuzji klienta nie powinno chronić właściciela sklepu przed odpowiedzialnością.
     Zimą na sklepowe schodki wchodzimy na własne ryzyko. A tak w ogóle to każdy człowiek ma swoje wzloty i upadki. Upadki zaś najczęściej zdarzają się właśnie podczas zimy. I to jak na złość ludziom starszym, którzy bywają naruszeni przez osteoporozę, ograniczeni przez mniejszą sprawność fizyczną.
     Miałem okazję kilkakrotnie zaobserwować, jak ludzie reagują na cudzy upadek na ulicy. Zresztą, jeden raz to był także mój upadek, ale tym chwalić się nie będę. Cóż? Bywa, że do człowieka, który się przewrócił, nikt nie podejdzie, nie zapyta, nie zaproponuje pomocy przy wstawaniu. Lęk przed reakcją tego, który „zaliczył glebę”? A może zwykła bezduszność?
     Wybaczcie, ale skoro w styczniu obchodzimy tydzień modłów o jedność chrześcijan, to jakoś tak mimowolnie przypomniała mi się Jezusowa przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Może warto Samarytanina naśladować choć odrobinę? Zdarzyło się bowiem, że widziałem z daleka, jak przewróciła się jakaś staruszka, ale mijali ją młodzi chłopcy  i żaden nie spróbował jej podnieść. Niektórzy podśmiewali się, jak to zabawnie fajtnęła nogami… Za to podbiegła dziewczyna, tak na oko dwudziestoletnia, i pomogła wstać kobiecinie. Sytuacja jak z pozytywistycznej noweli. Cóż, nie zdążyłem dojść do miejsca zdarzenia, a już dziewczyna wzywała karetkę pogotowia, bo przewrócona kobieta miała trudności w utrzymaniu się na nogach.
     Przytoczona tutaj historia akurat nie wydarzyła się tej zimy, ale to chyba nie ma większego znaczenia. Po prostu tak chciałbym zaapelować do wszystkich, którzy będą czytali te słowa. Gdy zobaczycie kogoś, kto się wyłożył na oblodzonym chodniku, pomóżcie mu wstać. Nawet gdyby tym kimś był autor tego tekstu…
     A poza tym wszystkim Państwu życzę, aby tej zimy nie upadali również na duchu. Już więcej niż połowa stycznia za nami, luty ma tylko 28 dni, potem marzec i … Wiosna na wyciągnięcie ręki! Niech no tylko zakwitną jabłonie… No, niech będą bazie.
Na razie!

 

                                             Adam Stodolny

Komentarze (7)

a ja powiem, że widziałam sytuację, (nie w Grajewie), kiedy na przystanku autobusowym przewrócił się staruszek i nie mógł wstać. Nikt nie zareagował, za to kierowca autobusu wysiadł i mu pomógł :) To było naprawdę miłe z jego strony ;) , a na koniec napiszę (żeby nie było spekulacji ;P) że widziałam to z daleka. Bo gdybym była bliżej, sama bym mu pomogła :)

Gwarancja upadku w Grajewie- za Jaskółką Andrzejem przejście przez ulicę w kierunku apteki. Droga tam piachu to raczej nigdy nie widziała, ludzie padają jeden za drugim.

Co władze miasta zamierzają zrobic z górami śniegu które powstają po odśnieżonych ulicach i chodnikach.W wielu miejscach ograniczają widocznośc przy wyjeżdżaniu z parkingów.Czekamy na wiosenne ocieplenie?Czy nie czas pomyśleć o wywożeniu go gdzieś poza miasto?Te pytania kieruję do za-pcy burmistrza.naczelnika ds.infrastruktury,oraz do prezesa PUKu.Z poważaniem

A ja staram się pomóc, kiedy się ktoś przewróci. I boli mnie, że często tylko ja reaguję, reszta ma głęboko w nosie, co się z takim człowiekiem, który być może się połamał, stanie. Ale jak taki niepomagający sam się przewróci-to i owszem,ma pretensje do całego świata,że nikt mu ręki nie podał. Nie róbcie drugiemu, co Wam niemiłe.

Do Ona. Ty taka dobra kobiecinka jesteś.

miasto jest zasniezone a ,,urzedy sprzatajace" nic z tym nie robia przejada odsnierzaczami zostawiaja sterty sniegu po obu stronach ulicy i sa zadowolone ze swojego sprzatania a jesli chodzi o chodniki to szkoda mowic

do niedobry: nie,po prostu staram się zachowywać przyzwoicie,a nie po chamsku.

Dodaj zdjęcie do komentarza (JPG, max 6MB):
Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.