(Nie)wymarzony urlop

aktualizacja: 2016-07-12 07:56:06     nr wiadomości: 28969     przeczytano: 981     Ilość komentarzy komentarze: 6


Człowiek haruje okrągły rok, wstaje ciut świt, kładzie prawie przed północą – bo zawsze jest coś do zrobienia – w myślach mając, że czeka na nas kilka dni przysługującego urlopu, ze względów ekonomicznych niezaplanowanego w tropikach, spędzanego na miejscu. I co? Na zewnątrz 16 stopni Celsjusza ( w najcieplejszym momencie dnia), silny wiatr, smagający po plecach deszcz, dziecko chorujące na anginę i wzmagająca na sile frustracja, bo w głowie wciąż żywy obraz słonecznych dni, błogiego wypoczynku w hamaku, ciszy z książką w ręku, kubkiem wody z cytryną i listkami mięty…
Trudno jest uratować taki urlop…nie odczaruję przecież choroby, nie będę walczyć z pogodą…a szkoda. 
Każdy dzień roku wygląda podobnie, marzy się o wypoczynku, nic nie robieniu, ciepłym powietrzu, oderwaniu od firmowych spraw i korytarzowych, niezrozumiałych dla mnie, obrzydliwych rozgrywek i fałszywych twarzy.  

Ale nie poddaję się, kuruję dziecko, jadę do kina na premierowy film z rodziną, potem na chwilę wyskakuję nad pobliskie jezioro, robię wypad do stolicy Podlasia, fundując dzieciakom miejskie atrakcje i kuchenne specyfiki. Żałuję jedynie, że pogoda wciąż płata figle, bowiem wieczory na tarasie też wyglądałyby inaczej…
Obiecałam sobie nadto, iż w tym roku absolutnie jednego dnia nie poświęcę porządkowaniu szaf, układaniu, przekładaniu, bieganiu ze szmatką do kurzu czy płynem do okien, praniu i wielogodzinnym staniu przy desce do prasowania z żelazkiem w ręku. W końcu robię to przez cały rok, każdego dnia, co weekend. Gdzie są moje wakacje? Mój wypoczynek? Mój wolny czas?

Człowiek jest jednak dziwnie zaprogramowany. Źle. Kobiety są dziwnie zaprogramowane. Wszystko potrafimy ogarnąć, zorganizować, dowieźć, przywieźć a dla siebie żałujemy wypoczynku. Tak żałujemy, jakbyśmy same sobie odbierały ten przywilej. Głupie zrobienie paznokci raz do roku, w sezonie, u kosmetyczki to przeliczanie czasu, który gdzieś z tyłu głowy uważamy za stracony, bo można było np. przygotować obiad. Wiem, że to głupie, podświadomie chcemy być idealne, ale tak się nie da. W sumie, po co być idealną? Czy to zagwarantuje nam szczęście? Absolutnie w to wątpię i wiem, że w ostatecznym rozrachunku i tak niewiele osób doceni poświęcony wszystkim dookoła czas ,  z łatwością skomentuje brudny kubek w zlewie, nie zauważy bolącego krzyża, dlatego drogie Panie, świat naprawdę się nie zawali, gdy podarujemy sobie odrobinę wypoczynku, czego i sobie życzę.

 

(kpw)

 

Miałam tak w ubiegłym roku, zero zresetowania.
Napisał: Dorota dodano: 2016-07-12 11:21:40

Ja co roku wekuje słoiki.Każdy co prawda zimą chwali,ale ile pracy mnie to kosztuje
Napisał: Irena dodano: 2016-07-12 21:23:51

Trzeba zmienić tryb życia, śniadanie jeść na kolację , golić się z wieczora, no i najlepiej się nie rozbierać. na noc. Zdaje się że tak było w Barei .......
Napisał: Rysiek dodano: 2016-07-13 21:53:39

Ja nigdy nie mam szczęścia do pogody, dobrze,że przyjacirle nie zawodzą
Napisał: igor dodano: 2016-07-16 14:41:42

Ja po pracy ide spac na pewien czas. Nawet lozka rano nie sciele, zeby bylo gotowe zaraz po przyjsciu z pracy a autorka tekstu zaluje sobie wyjscia na zrobienie paznokci bo odbedzie sie kosztem zrobienia obiadu? A od czego sa konserwy? Swoja droga praca 5 dni w tygodniu po 8 godzin to niewolnictwo. Murzyni w Afryce mniej pracuja.
Napisał: krzysztof dodano: 2016-07-29 00:21:54

Wyluzuj kobieto. To jak sobie organizujesz czas to tylko i wyłącznie twoja zasługa więc nie żal się na swój los tylko zrób coś by odpocząć.
Napisał: Irena dodano: 2016-07-31 17:18:33

Dodaj komentarz

Treść:


Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy możliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.