METAFIZYKA GRZĘD

aktualizacja: 2016-09-11 08:50:12     nr wiadomości: 29447     przeczytano: 1719     Ilość komentarzy komentarze: 0

Antoni Czajkowski, felieton nr 31/16 z cyklu „Okruchy wspomnień”

 

METAFIZYKA GRZĘD

              Drodzy czytelnicy. Tego felietonu miało nie być. Przynajmniej towarzyszyło mi takie założenie w momencie gdy w czwartek 8 IX 2016 udawałem się na obchody 72 rocznicy bitwy 9 PSK AK na Osowych Grzędach. Z uczestników krwawej bitwy pozostała przy życiu garstka. Z ostatnich czterech był obecny tylko jeden z nich Franciszek Duba. Serce się smuci gdy na wieczną wartę odchodzą już ostatni czynni świadkowie. To samo serce raduje udział w uroczystości dzieci i młodzieży, ceremoniał wojskowy, poczty sztandarowe i licznie przybyłe władze i ważni goście. Kiedy uczestniczy się w czymś tak zorganizowanym przeżywa się jeszcze coś nieuchwytnego ale namacalnego. To dotknięcie historii, która na ten czas powraca. Niegdyś po wojnie z dumą powtarzana przez tutejszych w rozmowach biesiadnych, na ulicy, przy rożnych okazjach, powraca w ten dzień z siłą legendy jako wzór dla pokoleń. Wiadomość o Bitwie usłyszałem jako dziecko. Później interesowałem się II Wojną Światową. Jako dorosły zrozumiałem wagę tego faktu. Miałem zaszczyt być przewodniczącym Fundacji i Budowy Pomnika „Grzędy 1944” odsłoniętego w trudnych czasach, w 1984 roku, w dwudziestolecie przy solidarnym zrywie Grajewian, lokalnych instytucji i okolicznych mieszkańców. Czy to nie metafizyka? W czwartek 8 września ta - zdawałoby się - abstrakcja dopadła mnie ponownie. Czy tylko mnie? Większość z nas pochodzi z tych ziem. Ta tkwią nasze korzenie. Na cmentarzach leżą nasi najbliżsi. Na historię narodu składają się dzieje kawałków ziemi, małych ojczyzn. Wspólnotę tworzą przeżycia, losy sąsiadów, członków rodzin a cementuje pamięć.                                                                                                             
       W latach 40/50 publiczne wspominanie o bitwie naszych Akowców na Grzędach było co najmniej źle widziane. Temat był szeptany w prywatnych rozmowach mieszkańców Grajewa i okolic ale Partia chciała mieć monopol na historię, tym samym moralną legitymację do sprawowania władzy. Jeszcze w czasach województwa łomżyńskiego byłem świadkiem niemalże kabaretowej sytuacji. Na naradzie dyrektorów placówek kultury szef Muzeum Okręgowego w Łomży otrzymał polecenie zorganizowania ekspozycji czynu zbrojnego Armii Ludowej na tych terenach podczas okupacji. Pomysłodawca zapewne wierzył, że AK stała w postawie wyczekującej z bronią u nogi a z okupantem bohatersko walczyła AL. Dyrektor Muzeum Okręgowego odparował, że polecenia nie wykona z prostego, logicznego powodu: w okręgu białostockim Armia Ludowa nie istniała!!! Stary truizm ale powraca. Gdy historię piszą zwycięzcy, propagują politycy a potwierdzają usługowi historycy wtedy najbardziej cierpi prawda, ale bywa, że kpi z niedouków. Prędzej czy później przychodzi czas rewizji. Gdy wydarzenia są pielęgnowane w ludzkich sercach i umysłach prawdą nie da się manipulować. Moja Mama, która okupację przeżyła w Grajewie (Ojciec całe pięć lat był robotnikiem przymusowym pod Rastenburgiem – Kętrzynem) o Grzędach wspomniała mi niewiele ale z jaką dumą? Ilu rodziców i świadków tamtego czasu opowiedziało o tej strasznej walce w rozmowach swoim dzieciom i młodzieży? Pamięć o krwawej Bitwie przetrwała najskuteczniej dzięki licznie żyjącym uczestnikom. Każdy z nich, niejeden wtedy startujący w życie, często dwudziestolatek wie swoje. Wie co to zwyczajny, ludzki strach gdy przed świtem ściskał w spoconej dłoni karabin a po głowie tłukła się natrętna myśl: czy doczekam południa? Ile trzeba było siły woli i wiary w sens tego co robili aby ten dygot pokonać? Przetrwać pomagało im jeszcze inne ludzkie uczucie. Miłość do rodziny, dzieci, swojej dziewczyny, narzeczonej. Oto cytat z pieśni żołnierzy 9 PSK AK obwodu grajewskiego, której tekst oni sami ułożyli i śpiewali:                                                                                       

Cyt.: „…Pójdź do mnie, daj swe usta ma dziewczyno                                                                                                              Za taki dar dla Ciebie będę żył.

Choć nie wiem sam co czeka mnie o świcie                                                                                                                               I nie wiem tez gdzie będziesz jutro ty?                                                                                                                              Ja jedno wiem, że kocham Cię nad życie                                                                                                                        .Ja jedno wiem, że z Tobą dobrze mi.” (kon. cyt.)

Cała pieśń wraz z nutami jest na końcu okolicznościowego wydawnictwa Towarzystwa Przyjaciół 9 PSK Grajewa 2016  z przedmową dr Tomasza Dudzińskiego i opisem Bitwy por. Stanisława Wiśniewskiego pt. „Osowe Grzędy 8/9 września 1944 r”, rozdawanego uczestnikom uroczystości. Ma być wydawana przez najbliższe lata, każdorazowo z opisem innego uczestnika Bitwy.                                                    
      W miniony czwartek parafialny kościół w Rajgrodzie zgromadził po raz kolejny uczestników uroczystości. Na placu przed świątynią liczne poczty sztandarowe, wojsko, strzelcy, delegacje uczniów, władze samorządowe i członkowie Towarzystwa Przyjaciół 9 PSK a później koncelebrowana Msza święta. Czy może być coś bardziej wzniosłego dla polskiego serca nad widok wojska pod bronią otaczającego wchodzący orszak sztandarów przy śpiewie zgromadzonych „Biedny kto Ciebie nie zna od powicia i nigdy Twego nie słyszał imienia” przed odsłoniętym, cudownym obrazem Matki Bożej? Nic tylko powtórzyć słynne zawołanie z sienkiewiczowskiej Trylogii  „Sursum corda”. Tak jest! W górę serca. W uroczystości na Grzędach przed pomnikiem wielu mówców podkreślało potrzebę zachowania w pamięci tradycji i przekazania obchodów następnemu pokoleniu. To się nazywa pielęgnowanie patriotyzmu i wychowanie dla Ojczyzny. To normalny, zdrowy i logiczny nacjonalizm, który pielęgnuje się w każdym normalnym kraju. Kochać swoich i mieć szacunek dla nacji innych. Niedawno miałem okazję odpowiedzieć jednemu ze zdawałoby się wykształconych, starszych Grajewian co oznacza polski kod kulturowy? Ze zdziwieniem i nutą lekceważenia przyjął skrót: „Bóg! Honor! Ojczyzna!”. Taki nowoczesny! Jak niejeden z młodych, pozbawionych często nie z własnej winy mentalności historycznej. No cóż. Niejednej głowinie hasło „Róbta co chceta!” jest bliższe od: „Wymagajcie od siebie nawet gdyby od was nie wymagano!” Nic dziwnego, że co prawda nieliczni ale zwykle dokuczliwi po uroczystości w ub. roku próbowali dezawuować sens obchodów kolejnej rocznicy Bitwy – legendy. Tak to bywa, że najwięcej krytykują leniwi, ci co nie potrafią albo nie chcą. Niedojrzałych do tematu litościwie pomijam. Młodzieży z grajewskiego Zespołu Szkół nr 2 gratuluję artystycznego wystąpienia.
     Na początku lat 90-tych grupa żołnierzy – kombatantów Bitwy założyła swój związek,  zapewne także przez pamięć o poległych kolegach. Mieli szczęście. Opoką, nieustającym wsparciem duchowym i niemałym materialnym służył im i nadal służy Łomżyniak z urodzenia, Grajewian z wyboru biznesman Antoni Dudziński. To On wymyślił i rozkręcił Towarzystwo Przyjaciół 9 PSK. I to też metafizyka. Myślę, że z dumą i satysfakcją jako prezes naszej lokalnej, patriotycznej organizacji uczestniczył w tegorocznych obchodach. Antoni Dudziński zapowiada, że kończy swoje lata aktywności społecznej i w przyszłym roku rezygnuje z prezesowania. Mam nadzieję, że nie całkowicie, że nadal będzie wspierał swoje dzieło i swojego godnego następcę.

    Zdjęcia, które załączam są ilustracją tego co widziałem i metafizycznie przeżyłem.

                                                                        Antoni Czajkowski

Dodaj komentarz

Treść:


Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy możliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.