Zaginione życie i miejsca

aktualizacja: 2019-02-10 10:55:31     nr wiadomości: 38413     przeczytano: 3144     Ilość komentarzy komentarze: 4

ŻYDZI SYSTEMATYCZNIE ODWIEDZAJĄ SZCZUCZYN  

Podczas wywołanej przez Niemcy (kolejnej) II w. św., latem 1941 r. polskie tereny wschodnie opuścili Rosjanie. Wkroczyli tu Niemcy, którzy uznając, że Polska jest już ich na wieki, zajęli się wszelkimi porządkami łącznie z sadzeniem lasów.  W trakcie wojny zaborczej niemiecki okupant realizował główne cele. Z pełną determinacją prowadził m. in. etniczną czystkę. Wszystko wykonywano zgodnie z berlińskim planem udając przed światem, że o zbrodniach nic nie wiedzą. Zjawiali się wszędzie jako –inteligentni bandyci– a wyniki nikczemnych działań dokumentowali opisem i fotografią wobec przymuszanych, czasem nieświadomych świadków zdarzeń. W kraju i w naszym rejonie doszło do nieludzkich mordów, gdzie polska ziemia nasączała się krwią wielu narodów, ale przede wszystkim niewinną krwią polską i jej mniejszości narodowych.       

Podczas corocznych odwiedzin miejsc kultu i żałoby, Żydzi przez modlitwę, przejawiają pamięć i szacunek do bestialsko zamordowanych braci, co jest gestem bardzo humanitarnym.               

 

    Jak co roku, we wtorek, 10 lipca 2018 r., w 77. rocznicę mordu, Żydzi odwiedzili żydowski cmentarz w Szczuczynie przy ul. Granicznej 6A.  Przy płycie symbolizującej pamięć pogromu na ich narodzie, modlili się i ułożyli stos kamyczków. U stóp płyty położono wieniec z dwoma zniczami.        

W przeddzień wizyty żydowskiej delegacji, która przybyła kilkoma samochodami, teren przed pamiątkową płytą i wokół ogrodzenia bardzo dokładnie oczyściło przedsiębiorstwo ze Szczuczyna. Wiązankę z biało-czerwonych róż z szarfami w polskich barwach i napisem: „Braciom i Siostrom Żydom – „Starszym Braciom w wierze” (z dyskretnym dopiskiem na obrzeżu) „Społeczność”, złożono pod lastrykową, pionową płytą z inskrypcją: „W tym miejscu w m-cu sierpniu 1941 r. faszyści bestialsko zamordowali 600 osób narodowości żydowskiej. Cześć Ich pamięci”.  

Po kilku dniach zostałem zapytany: „Dlaczego nie był Pan na obrzędzie kulturowym Hebrajczyków?  Broni Pan wizerunku Polaków, czy żydowskiej propagandy? To wstyd, żeby obcy rozkazywali w naszym kraju, a tym bardziej, że nikt się tym nie interesował!”.             

– Proszę spojrzeć, pomijając sam napis „Społeczność”, sięgnęli do metodycznych kombinacji i na wyraz „FASZYŚCI” nakleili wyraz „POLACY”, a co napiszą za rok? – dodał młodzieniec.               

W roku 2012 Żydzi pod starą płytę, metodą na srokę, podrzucili swoją tablicę z inskrypcją, na której informacje były nieścisłe i odmienne niż w PRL-owskiej o treści: „27 czerwca 1941 roku w Szczuczynie zostało zamordowanych około trzystu żydowskich mieszkańców. Zbrodni dokonali POLSCY WSPÓŁBRACIA, sąsiedzi. Pamięci żydowskich mieszkańców Szczuczyna. Żydzi polscy. Niech dusze ich będą zawiązane w węzeł życia wiecznego.”   

     –Egocentryczna racja obraża, drwi z opinii innych i brnie egoistyczną drogą przeciwko setkom zasadnych argumentów. A może i Świat cały składa się z jednostek nadprzyrodzonych i z tzw. pozostałej masy, która powoli a konsekwentnie musi dostosować się do poglądów na wytyczonej osi? Znają plotki, a nie prawdę – mówiła nie kryjąc oburzenia zniesmaczona kobieta.       

Pytania retoryczne zawisły w atmosferze. Być może ktoś wkrótce uwierzy, że gromy z chmur są zsyłane przez ojca wszystkich bogów – Zeusa Gromowładnego, a nie są wynikiem praw fizycznych.   

Tego dnia, mimo, że w potoku żydowskich słów modlitewnych, Polacy głosu nie zabierali, bo wolą milczenie, to trzeba jednak bezwzględnie przypomnieć, że każde milczenie nie jest mitycznym złotem, tylko pokorą, na której inni budują siłę swojej indoktrynacji. Polaków nauczyła pokory historia, imperialna doktryna rosyjska, niemiecka, fanatyczny faszyzm i dalsza część świata, niby „czysta” jak łza. W aglomeracie odwiecznej nienawiści rozpętanej przez Niemców zmierzył się świat okresu wojennego, z którego części dr Mirosław Tryczyk wyciągnął wnioski i tytuł swojej książki nazwał: „Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów”. A może bardziej adekwatny byłby tytuł – Miasta    zdrady, egoizmu i dyktatury chaosu?

     Mike Marvins – z Houston w Texasie – płakał po dziadku Zalmanie Kaplanie dotykając śladów potu, łez i krwi. Podczas kolejnej żydowskiej wycieczki w rejon Szczuczyna i okolic długo rozmawiałem przy tablicy memoratywnej na płycie nagrobnej (w miejscu stodoły) w Radziłowie, z Panią Kathryn Wallach Flushing NY 123636 z USA (lat 78). To inteligentna i bardzo obiektywna Żydówka. Nie żałowała, że czekała pół roku na realizację wycieczki do Szczuczyna tropami Żydów, bo zapoznała się z bogatym materiałem.  Płakała z podwójnej motywacji, dlatego, że wreszcie wie to, na co oczekiwała i że po raz pierwszy dotknęła śladów swoich rodziców, rodziny i koleżanek. Po zakończonej czterogodzinnej wycieczce, pozostałych dwóch miejsc żydowskich nie chciała odwiedzić. Ona, wycieczkowicze i ja, dobrze wiemy, dlaczego, a był to – nieokreślony ból i żal.            

Fragment z inskrypcji: „spaleni żywcem w stodole” wywołał szok. Wielką boleść Pani Kathryn trzeba określić traumatycznym wstrząsem. Łzy wylewała po wspomnieniu, że z tej stodoły Polscy chłopcy z narażeniem życia wyciągali z ognia żydowskie, szkolne koleżanki.  One jednak nie opuściły swoich towarzyszy niedoli i z powrotem wpadły do stodoły w ramiona rozwścieczonej śmierci. Nie było tam tabliczki z napisem "Halt" lub „Nie wchodź, bo ogień roztopi twoją duszę!” Tu polska stodoła zastąpiła "ścianę śmierci" i piece krematoryjne. Zapach palonych ciał i piekący dym wdzierał się do nosa, oczy łzawiły, a pył użyźniał ogrody i pola. Niemcy byli pozbawieni humanitaryzmu i rozumu, kiedy Hitler rozprawiał się z Żydami! Do dziś pozostało tam zbrodnicze echo słów – Hände hoch! Los, los, los!… a po nich była tylko cisza wybawienia z uścisku podłości! Niemcy biegali jak wściekli po każdej miejscowości, budynku i każdym miejscu, a podczas zbrodni pamiętali, żeby zrobić zdjęcia. Najlepsze, oczyszczające przez historię potępienie Niemców, są te z ustawionymi podstępnie Polakami w tle. W niemieckiej zbrodniczej inwazji w okolicznych miejscowościach dochodziło do aktów zbrodni na tle realizowanej niemieckiej nienawiści. Czasem opowieści stają się niewiarygodne, zaprzeczają faktom, są zdobyte za pieniądze lub pod presją. Pomijając brak obiektywizmu, sumienia, świadomości i faktu, gdzie i jak miało się dziać – Żydzi płacili nieludzką śmiercią. Było tak, że Polacy byli zmuszani przez bandytów, była w tym i czarna owca chętna do animuszu, odwetu i chwały. Dziś niejaki Gross, Polakom w liczbie mnogiej przypisuje morderstwa. Kto i dlaczego mu za to płaci? Dlaczego nie jest mu znany autor mordu w Jedwabnem i całym krwawym rejonie od Bałtyku po Morze Czarne? Hermann Schaper, członek elitarnej jednostki SS, nr 3484 – to morderca z Jedwabnego i reszty Europy.    

Komisarz kryminalny Haupsturmführer Hermann Schaper, nie urodził się w Polsce tylko w Strassburgu, w Alzacji 12.08. 1911 roku.  Zna go Izchak Feler z Tykocina i Chaja Finkelstein z Radziłowa. Krwawy łowca Hermann Schaper nie obawiał się nawet podpisać czytelnie pod zbrodniami w: Jedwabnem, Wiźnie, Wąsoszu, Radziłowie, Tykocinie, Łomży, Piątnicy, Zambrowie, Rutkach, etc. Jak wielce podłej rasy może być człowiek morderca i kłamca – to my znamy.       

     Niemcy, wycofując się (z opóźnieniem, dopiero 21.09.1939 r.) ze Szczuczyna z premedytacją spalili domy modlitwy przy ul. Kilińskiego 22, ul. Wesołej (dziś ul. Strażacka 2) i piękną synagogę przy ul. Grunwaldzkiej 1.  

Po 22 czerwca 1941 roku, kiedy Niemcy biegnąc z operacją „Barbarossa” po „życiową przestrzeń” do Rosji nie wzięli pod uwagę, że wstąpili na drogę do swojej kolejnej klęski.  Ale tu, w napadniętej Polsce trwała dalej masowa przemoc.

Na szczuczyńskim, ponad trzy hektarowym dawnym cmentarzu żydowskim spoczywają kości znakomitych Żydów, których los lub siły wyższe zapędziły w polskie granice. Jeśli historia tak chciała, niech spoczywają godnie w naszej ziemi. Jednak to, co od wieków nieustabilizowani Niemcy dokonali, budzi przerażenie. Wysokie sosny wycięli do budowy schronów, szalunku okopów i gniazd dla karabinu maszynowego MG42, którego jazgot kul przypominał trzask rozdzieranego płótna. Ogromną ilość macew i wysoki, jasny parkan otaczający cmentarz Niemcy roztrzaskali. Większe części wywieźli na budowę do Słucza. Gruz zużyto później do wybrukowania ok. dwustu metrów ul. Grunwaldzkiej od poczty w stronę Skaj. Część piaskowca Polacy użyli jako osełki oraz toczaki wodne na korbę do ostrzenia noży, dłut, siekier, kos, etc. Gąszcz pionowych macew miało ornamenty: ptaki, menory, książki, motywy roślinne i zwierzęce – lwy, tygrysy, gryfa, itd. Głowice nagrobne miały sensowne epitafia. Nie ma już nawet jednej głowicy płyty nagrobnej z nazwiskiem i napisami. Zachowały się szczątki mało czytelne, które po moim wskazaniu, powoli złożono w jednym miejscu, we wschodniej części cmentarza w sąsiedztwie mogiły rabina. Dziś leżą tam otoczone kamykami ze wspierającym mottem papieża św. Jana Pawła II.

Cytat naniesiony białymi czcionkami na ciemno-niebieskim tle pochodzi z katechezy JPII z „Cyklu Jasnogórskiego” (26.09.1990 r.) i wyraźnie podkreśla:  

„Ten naród żył z nami przez pokolenia, ramię w ramię, na tej samej ziemi, która stała się jakby nową ojczyzną jego rozproszenia. Temu narodowi zadano straszliwą śmierć w milionach synów i córek. Naprzód napiętnowano ich szczególnym piętnem. Potem zepchnięto do getta w osobnych dzielnicach. Potem wywołano do komór gazowych zadając śmierć tylko za to, że byli dziećmi tego narodu. Mordercy czynili to na naszej ziemi, może po to, aby ją zhańbić.  Nie można zhańbić ziemi śmiercią niewinnych ofiar. Przez taką śmierć ziemia staje się świętą relikwią.”

Życie jednak przekornie doświadcza, oto naród, który otrzymał od Boga Jahwe przykazanie „Nie zabijaj", doświadczył na sobie zabijania hańbiącego po wieki wykonawcę tego dzieła.     

Po uroczystości 10 lipca 2017 r w lesie koło Bzur i przy pomniku w Szczuczynie, w artykule „Żydówki umarły trzy razy. Trudna pamięć” z 14 lipca 2017 r., autor ośmiela się mówić potokowo, czyli bez liczenia się ze słowem i bez szacunku do osoby, o której pisze.  Stosuje formę jakby rytualną, nawykową skłaniającą innych do nakazu czynienia tego, co on uważa za prawdę i tylko prawdę. Nie żałuje przy tym soczystych aluzji wyjątkowo osobistych wskazujących na brak szacunku do obrzędu. Autor określa to słowami: „Jest tu też burmistrz Szczuczyna Artur Kuczyński. W koszuli z długim rękawem, w czarnych spranych dżinsach, jakby prywatnie. Nie kładzie kamienia ani kwiatów, nie głosi przemówienia – nie wypowiada słowa.”  Czy to się godzi w tak drastyczny sposób mówić to, czego nawet najniżej rozwinięta kultura nie pozwala? Jak zachowałby się w obozie? Burmistrz Szczuczyna jest władzą w polskim mieście i innym należy się dla niego szacunek nawet wówczas, gdyby był boso. Czy zapytano Burmistrza Artura Kuczyńskiego, czy mogą przykleić kartkę z napisem „POLACY”. Czy mogą na oczach wielu wnieść swój wyidealizowany pogląd i oczernić w 99 procentach niewinnych mieszkańców?   

Coś tu nie jest tak przyjaciele, sąsiedzi, zupełnie nie tak. Żydzi konsekwentnie szukają i cenią siebie, inni ich nie obchodzą. Nas, a może szczególnie mnie (bez podziękowania za ogrom materiału o Żydach) własna empatia skłania do interesowania się innymi bez względu na nację. Nie można wyolbrzymiać jedynie swojego bólu, który był i jest, nie wczuwając się w ból Polaków.  Nie można też szarżować dowoli, aż do szału, dlatego, że Polacy są grzeczni. Czy nasi, jak mówicie bracia, wiedzą, że oprócz różnych incydentów Niemcy robili z nami co chcieli: wywóz na prace przymusowe, gwałty, kary za ukrywanie Żydów, grabieże, palenie, bombardowanie, rozstrzeliwanie, etc. Polacy nie biegają do Niemiec i do ich kolaborantów i niczego nie nakazują.

W Szczuczynie Niemcy żywcem spalili siedmiu Polaków w stodole (ślad na szczycie stodoły świadczy do dziś) przy ul. Szczuki. Na szczęście był tu tylko kilku dniowy obóz jako mini „Polenlager” gromadzący Polaków na wywóz do przymusowej pracy. Jaki naród ich śmierć pielęgnuje i kto oznajmia całemu światu o mordowaniu Polaków?

Tylko ECHO woła o niekłamanie i pyta, komu usprawiedliwiać ma się Polak i Rzeczypospolita, której szlachetna nazwa „rzecz publiczna”, gościnna nawet dziś – nie jest szanowana nawet przez niektórych mówiących polskim językiem!         

Papież JPII, zabiegał o prawa i godność każdego człowieka. Zatem za Jego wskazaniem budujmy lepszą przyszłość, taką w której chrześcijanie powstrzymają ataki antyżydowskie pod warunkiem, że Żydzi pozbędą się namiętnych działań antychrześcijańskich. Jeżeli jesteśmy braćmi, to niech zapanuje wzajemny szacunek. A winni jesteśmy to jedynemu Stwórcy, jeśli uznajemy Go za wspólnego ojca w wierze.  

GALERIA ZDJĘĆ

                                                                                       Tekst i zdjęcia: Stanisław ©Orłowski

 

Z relacji mojej babci , tego dnia gdy rozdszelano Polskich Żydów w Szczuczynie , Niemcy kazali paru Polakom , mieszkańcom Szczuczyna , którzy byli obecni przy egzekucjii, sypać wapno na ciała rostrzelanych. Po paru dniach w tym miejscu ziemia cała chodziła .Cytat mojej babci " Ziemia Żyła ". Nakazem Niemców mor kirkutu został rozebrany . W tym czasie mój dziadek był w G ranatowej policji i pod Swidrami zastrzelił Żyda . Historia tych wydarzeń jest trudna i starsi mieszkańcy wiedzą jak było , tylko o tym nikt nie chce mówić. Każdy ma prawo do ŻYCIA.
Napisał: Atylla dodano: 2019-02-11 14:38:36

jestm w posiadaniu artykułu o małżeństwie ze SZczuczyna , które uratowało żydowskiego chłopca z getta. Myślę jak ten gazetowy wycinek dostarczyć panu ? .(/
Napisał: jo dodano: 2019-02-18 18:55:09

Jo ...na co czekasz??? Publikuj na e-grajewo.Takie historie trzeba a nawet jest obowiązek dać do publicznej wiadomości.Być może w W Szczuczynie są osoby ( a raczej ich potomkowie ) zasługujący na nagrodę "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata". Jo skomunikuj się niezwłocznie z e-grajewo ...na pewno pomogą.
Napisał: niecierpliwy dodano: 2019-02-20 08:53:29

Miałam 16 lat jak dziadek opowiadał mi różne przeżycia z Żydami ze Szczuczyna i Wąsosza. Oni żyli na naszych ziemiach jak u siebie a my pozwalaliśmy im na wszystko. Byliśmy zbyt tolerancyjni, a oni to wykorzystywali. Bardzo cieszę się z tego opisu tak szczerego i pozdrawiam autora. Miło czyta się Jego teksty dlatego czekam na ciąg dalszy w tej tematyce. /
Napisał: Apolonia dodano: 2019-02-21 13:03:30

Dodaj komentarz

Treść:


Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy możliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.