Zdecydowanie daj sobie z nim spokoj i zacznij ukladac zycie na nowo. Skoro przez trzy lata byliscie razem i nic z tego nie wyszlo to nie ma co zawracac sobie glowy. On pewnie kiedys sie obudzi i bedzie chcial byc znowu tata ,ale to nie znaczy ze bedzie chcial wrocic do Ciebie.Czekajac na niego zmarnujesz sobie zycie i kiedys bedziesz zalowala , straconych lat na "czekaniu" Nie czekaj , zyj !
Twoje gówno, twój smród. To Ty musisz podjąc decyzje. Pamietaj ze to twoje zycie, a to nie jest dobre miejsce na zadawanie tak powaznych pytan.(o ile to nie prowokacja) Żaden z ludzi piszacych tu swoje wypociny nie jest dobrze zorientowany w twojej sytuacji, nie zna ani Ciebie ani Twojego męża, wiec wypowiedz takiego specjalisty jest bez wartościowa. Zapisz sie do terapeuty, a nie pytaj na forum regionalnym, gdzie odpisza Ci nastolatkowie lub "wszystko wiedzące, dojrzałe dewotki.."
Na początek porozmawiaj z nim i jego rodziną poważnie, jeżeli to nie da efektu to zastanów się nad życiem z kimś innym i nie martw się, że nikogo nie znajdziesz bo to nie prawda są faceci którym dziecko nie jest zawadą ważne jest czego we dwoje będziecie chcieli.
Daj spokuj, nie warto... ale gnęb alimentami, ciągnij forsę i ułóż sobie życie z fajnym facetem warto poczekać na tego jedynego i parę lat... nie marnuj sobie życia On nigdy nie dorośnie
Ja bym dała sobie spokój z nim...Skoro przez 3 lata ni dorósł to raczej szybko nie dorośnie.A ty potrzebujesz teraz partnera,który by cię wspierał,a dziecko potrzebuje kochającego ojca...Który woli rodzinę od kolegów...
Proponuje zająć się sobą i dzieckiem bo to ono jest najważniejsze.Nie trać czasu na to,że dorośnie partner do roli ojca ponieważ to może być długotrwały proces.Tak to już jest,że dziewczyny wiążąc się z chłopakiem nie zwracają uwagi na jego zachowanie.Jeśli nawet dostrzegają wady, liczą na to,że uda im się dokonać cudu,że zmieni się dla niej.Życie pokazuje jak bardzo się mylą.Nie wszyscy młodzi ojcowie są nieodpowiedzialni,znam przypadki naprawdę mądrych młodych ojców od których dojrzali wiekiem faceci mogli by się wiele nauczyć,szkoda,że to wyjątki.Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
Daj sobie z nim spokój, chociaż uwazam ze jesli człowiek zrozumie swój błąd, przyzna się do niego i przeprosi to mozna dac mu drugą szansę, ale skoro na 1 miejscu koledzy i zabawki wiec nie ma sensu, po co masz się z nim męczyc ew. on z Tobą. Niech dorosnie do roli taty-placac alimenty comiesięczne.
Daj z nim se spokój,po czasie zrozumie co zrobił,jak będzie już za późno;) albo i nie.Potem inna nawet go nie zechce,bo taki koleś do życia to już się raczej nie nadaje.Są mężczyźni mający zaledwie 20lat i nie opuszczają matek swoich dzieci tylko je wspierają,pomagają.
Dać sobie spokój !!!!!!!!!! Skoro twierdzi że mu nie zależy i stawia na pierwszym miejscu kolegów to szkoda tylko Twojego czasu on nigdy nie dorośnie znam to z własnego doświadczenia .
Wybór należy do ciebie!Jest ojcem twojego dziecka.Od dziesięciu lat jestem sama z dziećmi i dopiero od dwóch- trzech lat, wiem i jestem tego pewna, że należało tego pana pogonić kilka lat wcześniej!
nieprzejmuj się,nie jest wart bys na niego czekała.zakładając że niemasz z nim ślubu mozesz powturnie wyjsc za mąż i byc naprawde szczęsliwą.powodzenia
Witam. nie jestem ekspertem lecz podpowiem co nieco. Będąc na Twoim miejscu dał bym sobie spokój. Tacy ludzi jak ojciec Twojego dziecka nigdy nie dorosną. Jaj już napisałaś zawsze ważniejsi będą koledzy i wypady z nimi. nie ciągnie go do domu lecz z domu. tyle ode Mnie.
daj sobie na spokój z nim. mnie mama tez wychowała sama i lepiej mnie wychowała niż by wychowywała z ojcem. Takich matek jest dużo każda dała sobie radę więc i Ty też dasz.
Szczerze, jestem facetem, ale nie rozumiem takiego podejścia do kobiet, Ty nie jesteś przedmiotem ni zabawką, a gościu spłodził dziecko lecz nie dorósł, jak stać go na kolegów to i niech na dziecko go będzie stać i sobie buli, bo z takim typem sobie na pewno życia nie ułożysz, ale za swoje wyczyny niech teraz płaci, a Ty dzielnie opiekuj się maluszkiem, a szczęśliwy mąż i ojciec się trafi dla was
"Takich matek jest dużo każda dała sobie radę więc i Ty też dasz." OnaGwo nie wrzucaj wszystkich matek do jednego worka. Znam matki, które nie radzą sobie sami, wiele rzeczy je przerasta, a życie bywa czasem okrutne.
My dorośli myślimy tylko o sobie, widzimy tylko to, co chcemy sami zobaczyć. I czujemy tylko to co sami chcemy aby było.
Ja też jestem samotną matką od kilkunastu lat. Wtedy myślałam jak większość z was... że sobie poradzę, że dzieci najważniejsze, że zostawić męża, skoro nie interesuje się nimi, skoro "szaleje". Ale.... było ciężko, poradziłam sobie z pomocą rodziny, osób obcych. Ale to nie wszystko. Kiedy były dzieci małe, nie widziałam ich tęsknoty za ojcem, tłumiłam to kupując im zabawki, tłumacząc na swój sposób dlaczego nie ma taty. Teraz... tego nie da się zrobić. Dzieci chcą ojca, nie ważne jaki on był, co zrobił...to dla nich wciąż jej tato, nie ważne to, co ja odczuwam do niego, bo dla nich jest wciąż ojcem. Kochają go.
Odchodząc od męża, zrywając wszelkie kontakty z nim, robimy krzywdę dla własnych dzieci. One nie rozumieją dlaczego my dorośli się rozchodzimy. One czują się winne tego.
Teraz gdy minęło kilkanaście lat wiem, że gdybym bardziej wtedy zawalczyła o męża nie byłoby teraz tego co jest. Ale wtedy posłuchałam takich mądrych rad jak te tutaj "...zostaw go, olej go, dasz sobie rade..." A powinnam posłuchać swego serca, ono wie najlepiej.
Nieszczęśliwa: jesteś młodą mamą, to pierwszy wasz kryzys w małżeństwie, poszukaj innego rozwiązania, może szczera rozmowa z mężem, z jego rodziną, pójście na kompromis. Małżeństwo to nie piaskownica, że po pierwszej kłótni zabiera się zabawki i idzie się do drugiej piaskownicy. Miej na uwadze dobro dziecka. Dziecko powinno się wychować w pełnej rodzinie. Nie odbieraj mu szansy poznania ojca, i bycie z nim. Alimenty nie rozwiążą wszystkiego. Może dadzą mu utrzymanie...ale nie dadzą miłości ojcowskiej. A miłość taka to nie tylko głaskanie po główce...ale to też i surowe spojrzenie, i skarcenie, i...cieple przytulenie gdy stłucze sobie kolano. Nie rujnuj dziecku dzieciństwa szczęśliwego u boku obojga rodziców. Posłuchaj swego serca...i wybierz dobrze. Pozdrawiam Ciebie Nieszczęśliwa :)
Kto do ch..y wychowuje co niektórych z nas ludzi skoro każde nastepne pokolenie ma w swoich szeregach co raz więcej jednostek o patologicznych skłonnościach z brakiem jakiejkolwiek odpowiedzialności za drugiego człowieka? Na pewno przedewszystkim rodzice przynajmniej tak powinno być, a może już tylko ulica i "autorytety" lansowane przez media i guru z kolorowych czasopism
Wiesz obserwator patrzac na to co się obecnie wyrabia, też się zastanawiam KTO WYCHOWAŁ TYCH RZEKOMYCH OJCÓW, KTÓRZY NIE POTRAFIĄ WZIĄĆ CIĘŻARU WYCHOWANIA WŁASNYCH DZIECI, BO IM SIĘ ICH MAMA PRZESTAŁA PODOBAĆ,A PRZECIEŻ Z REGUŁY JEST PODOBNA DO TEJ, Z KTÓRĄ ROBILI TE DZIECI I WTEDY MU SIĘ PODOBAŁA?PANOWIE -ŻYCIE TO NIE FILM, A DZIECI TO NIE MEBLE, KTÓRE JAK SIĘ ZNUDZĄ TO WYSTAWIAMY DO GARAŻU!Więcej odpowiedzialności, mniej wygodnictwa.
Jak dla niego ważniejsi są koledzy a nie rodzina daj sobie z ni spokój.
Zdecydowanie daj sobie z nim spokoj i zacznij ukladac zycie na nowo. Skoro przez trzy lata byliscie razem i nic z tego nie wyszlo to nie ma co zawracac sobie glowy. On pewnie kiedys sie obudzi i bedzie chcial byc znowu tata ,ale to nie znaczy ze bedzie chcial wrocic do Ciebie.Czekajac na niego zmarnujesz sobie zycie i kiedys bedziesz zalowala , straconych lat na "czekaniu" Nie czekaj , zyj !
daj se spokój z takim nie odpowiedzialnym gnojem ze tak powiem . pozdrawiam
Twoje gówno, twój smród. To Ty musisz podjąc decyzje. Pamietaj ze to twoje zycie, a to nie jest dobre miejsce na zadawanie tak powaznych pytan.(o ile to nie prowokacja) Żaden z ludzi piszacych tu swoje wypociny nie jest dobrze zorientowany w twojej sytuacji, nie zna ani Ciebie ani Twojego męża, wiec wypowiedz takiego specjalisty jest bez wartościowa. Zapisz sie do terapeuty, a nie pytaj na forum regionalnym, gdzie odpisza Ci nastolatkowie lub "wszystko wiedzące, dojrzałe dewotki.."
Na początek porozmawiaj z nim i jego rodziną poważnie, jeżeli to nie da efektu to zastanów się nad życiem z kimś innym i nie martw się, że nikogo nie znajdziesz bo to nie prawda są faceci którym dziecko nie jest zawadą ważne jest czego we dwoje będziecie chcieli.
Daj spokuj, nie warto... ale gnęb alimentami, ciągnij forsę i ułóż sobie życie z fajnym facetem warto poczekać na tego jedynego i parę lat... nie marnuj sobie życia On nigdy nie dorośnie
Ja bym dała sobie spokój z nim...Skoro przez 3 lata ni dorósł to raczej szybko nie dorośnie.A ty potrzebujesz teraz partnera,który by cię wspierał,a dziecko potrzebuje kochającego ojca...Który woli rodzinę od kolegów...
Proponuje zająć się sobą i dzieckiem bo to ono jest najważniejsze.Nie trać czasu na to,że dorośnie partner do roli ojca ponieważ to może być długotrwały proces.Tak to już jest,że dziewczyny wiążąc się z chłopakiem nie zwracają uwagi na jego zachowanie.Jeśli nawet dostrzegają wady, liczą na to,że uda im się dokonać cudu,że zmieni się dla niej.Życie pokazuje jak bardzo się mylą.Nie wszyscy młodzi ojcowie są nieodpowiedzialni,znam przypadki naprawdę mądrych młodych ojców od których dojrzali wiekiem faceci mogli by się wiele nauczyć,szkoda,że to wyjątki.Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
dac na spokoj
Daj sobie z nim spokój, chociaż uwazam ze jesli człowiek zrozumie swój błąd, przyzna się do niego i przeprosi to mozna dac mu drugą szansę, ale skoro na 1 miejscu koledzy i zabawki wiec nie ma sensu, po co masz się z nim męczyc ew. on z Tobą. Niech dorosnie do roli taty-placac alimenty comiesięczne.
Daj sobie spokój-szkoda Twojego czasu-nie dorosnie do roli taty;ułóż sobie życie póki jeszcze masz czas i jesteś młoda!!!POWODZENIA - TRZYMAM KCIUKI
dac sobie spokój z nim.
Daj z nim se spokój,po czasie zrozumie co zrobił,jak będzie już za późno;) albo i nie.Potem inna nawet go nie zechce,bo taki koleś do życia to już się raczej nie nadaje.Są mężczyźni mający zaledwie 20lat i nie opuszczają matek swoich dzieci tylko je wspierają,pomagają.
Dać sobie spokój !!!!!!!!!! Skoro twierdzi że mu nie zależy i stawia na pierwszym miejscu kolegów to szkoda tylko Twojego czasu on nigdy nie dorośnie znam to z własnego doświadczenia .
podac do sądu o alimenty
Wybór należy do ciebie!Jest ojcem twojego dziecka.Od dziesięciu lat jestem sama z dziećmi i dopiero od dwóch- trzech lat, wiem i jestem tego pewna, że należało tego pana pogonić kilka lat wcześniej!
nieprzejmuj się,nie jest wart bys na niego czekała.zakładając że niemasz z nim ślubu mozesz powturnie wyjsc za mąż i byc naprawde szczęsliwą.powodzenia
Witam. nie jestem ekspertem lecz podpowiem co nieco. Będąc na Twoim miejscu dał bym sobie spokój. Tacy ludzi jak ojciec Twojego dziecka nigdy nie dorosną. Jaj już napisałaś zawsze ważniejsi będą koledzy i wypady z nimi. nie ciągnie go do domu lecz z domu. tyle ode Mnie.
Daj sobie spokój z draniem.
Olej tego FAceta i się nie poniżaj, jak na początku nie dorósł to i nie dorośnie
daj sobie na spokój z nim. mnie mama tez wychowała sama i lepiej mnie wychowała niż by wychowywała z ojcem. Takich matek jest dużo każda dała sobie radę więc i Ty też dasz.
po pierwsze zwieksz mase
Szczerze, jestem facetem, ale nie rozumiem takiego podejścia do kobiet, Ty nie jesteś przedmiotem ni zabawką, a gościu spłodził dziecko lecz nie dorósł, jak stać go na kolegów to i niech na dziecko go będzie stać i sobie buli, bo z takim typem sobie na pewno życia nie ułożysz, ale za swoje wyczyny niech teraz płaci, a Ty dzielnie opiekuj się maluszkiem, a szczęśliwy mąż i ojciec się trafi dla was
nie wciągaj się w lata i daj se spokój jeszcze sobie kogoś znajdziesz i bedziesz szcześliwa lepiej byc samej niz z nim i pałkać ;)
"Takich matek jest dużo każda dała sobie radę więc i Ty też dasz." OnaGwo nie wrzucaj wszystkich matek do jednego worka. Znam matki, które nie radzą sobie sami, wiele rzeczy je przerasta, a życie bywa czasem okrutne.
My dorośli myślimy tylko o sobie, widzimy tylko to, co chcemy sami zobaczyć. I czujemy tylko to co sami chcemy aby było.
Ja też jestem samotną matką od kilkunastu lat. Wtedy myślałam jak większość z was... że sobie poradzę, że dzieci najważniejsze, że zostawić męża, skoro nie interesuje się nimi, skoro "szaleje". Ale.... było ciężko, poradziłam sobie z pomocą rodziny, osób obcych. Ale to nie wszystko. Kiedy były dzieci małe, nie widziałam ich tęsknoty za ojcem, tłumiłam to kupując im zabawki, tłumacząc na swój sposób dlaczego nie ma taty. Teraz... tego nie da się zrobić. Dzieci chcą ojca, nie ważne jaki on był, co zrobił...to dla nich wciąż jej tato, nie ważne to, co ja odczuwam do niego, bo dla nich jest wciąż ojcem. Kochają go.
Odchodząc od męża, zrywając wszelkie kontakty z nim, robimy krzywdę dla własnych dzieci. One nie rozumieją dlaczego my dorośli się rozchodzimy. One czują się winne tego.
Teraz gdy minęło kilkanaście lat wiem, że gdybym bardziej wtedy zawalczyła o męża nie byłoby teraz tego co jest. Ale wtedy posłuchałam takich mądrych rad jak te tutaj "...zostaw go, olej go, dasz sobie rade..." A powinnam posłuchać swego serca, ono wie najlepiej.
Nieszczęśliwa: jesteś młodą mamą, to pierwszy wasz kryzys w małżeństwie, poszukaj innego rozwiązania, może szczera rozmowa z mężem, z jego rodziną, pójście na kompromis. Małżeństwo to nie piaskownica, że po pierwszej kłótni zabiera się zabawki i idzie się do drugiej piaskownicy. Miej na uwadze dobro dziecka. Dziecko powinno się wychować w pełnej rodzinie. Nie odbieraj mu szansy poznania ojca, i bycie z nim. Alimenty nie rozwiążą wszystkiego. Może dadzą mu utrzymanie...ale nie dadzą miłości ojcowskiej. A miłość taka to nie tylko głaskanie po główce...ale to też i surowe spojrzenie, i skarcenie, i...cieple przytulenie gdy stłucze sobie kolano. Nie rujnuj dziecku dzieciństwa szczęśliwego u boku obojga rodziców. Posłuchaj swego serca...i wybierz dobrze. Pozdrawiam Ciebie Nieszczęśliwa :)
Kto do ch..y wychowuje co niektórych z nas ludzi skoro każde nastepne pokolenie ma w swoich szeregach co raz więcej jednostek o patologicznych skłonnościach z brakiem jakiejkolwiek odpowiedzialności za drugiego człowieka? Na pewno przedewszystkim rodzice przynajmniej tak powinno być, a może już tylko ulica i "autorytety" lansowane przez media i guru z kolorowych czasopism
Wiesz obserwator patrzac na to co się obecnie wyrabia, też się zastanawiam KTO WYCHOWAŁ TYCH RZEKOMYCH OJCÓW, KTÓRZY NIE POTRAFIĄ WZIĄĆ CIĘŻARU WYCHOWANIA WŁASNYCH DZIECI, BO IM SIĘ ICH MAMA PRZESTAŁA PODOBAĆ,A PRZECIEŻ Z REGUŁY JEST PODOBNA DO TEJ, Z KTÓRĄ ROBILI TE DZIECI I WTEDY MU SIĘ PODOBAŁA?PANOWIE -ŻYCIE TO NIE FILM, A DZIECI TO NIE MEBLE, KTÓRE JAK SIĘ ZNUDZĄ TO WYSTAWIAMY DO GARAŻU!Więcej odpowiedzialności, mniej wygodnictwa.